Od dłuższego czasu klienci banków zaskakiwani są kolejnymi podwyżkami za korzystanie z podstawowych usług oferowanych przez banki. Koronnym przykładem instytucji finansowej, która nie patyczkuje się ze swoimi klientami, jest Alior Bank. Niedawno przejął on mniejszego konkurenta – Meritum, którego klienci właśnie zostali poinformowani, że bezpłatna dotąd karta debetowa będzie kosztowała 6 zł miesięcznie. Jeszcze gorzej mają właściciele niewielkich firm, w obsłudze których Meritum starał się specjalizować. Rachunki osób prowadzących działalność gospodarczą będą kosztować 19 zł miesięcznie, a opłaty tej nie da się w żaden sposób uniknąć.

Prowizje zwiększają też inne banki. Na przykład mBank podniósł opłatę za debetówkę wydaną do eKonta z 4 do 6 zł. Prowizji można uniknąć, wykonując kartą transakcje bezgotówkowe na odpowiednią kwotę. Ale tu też są zmiany, bo owa kwota urosła trzykrotnie - ze 100 do 300 zł. W ciągu ostatnich tygodni o podwyżkach informowały też m.in. Deutsche Bank, Orange Finanse, Plus Bank czy T-Mobile Usługi Bankowe.

Zdaniem analityków na razie nie ma szans na to, by ten trend uległ znaczącej zmianie. – Wyniki finansowe banków pogarszają się, więc trend podnoszenia prowizji nie znika, a wręcz się nasila – uważa Kamil Stolarski, analityk finansowy z BESI Grupo Novo Banco. Instytucjom nie pomagają niskie stopy procentowe, przy których trudniej o poprawę wyniku odsetkowego, oraz spadek stawki interchange, czyli opłaty, jaką właściciele sklepów odprowadzają z tytułu przyjętych płatności kartami.

ZOBACZ TEŻ: Złota karta kredytowa dla każdego>>>

Nie znaczy jednak, że klienci są skazani na bierne przyglądanie się decyzjom bankowców i pokorne oddawanie im swoich pieniędzy. Na rynku wciąż można znaleźć instytucje, które oferują bezpłatne lub bardzo tanie usługi podstawowe. Najnowszym przykładem jest Raiffeisen Polbank, który wprowadził do oferty bezpłatne Wymarzone konto z kartą debetową za 3 zł miesięcznie w dodatku z gwarantowaną dożywotnią niezmiennością warunków. – Zdecydowaliśmy się na taką ofertę, bo chcemy się wyróżniać na rynku nie tylko innowacyjną ofertą, ale przede wszystkim lojalnością wobec klientów – mówi Maciej Bardan, wiceprezes Raiffeisen Polbanku. Wcześniej podobną ofertę wprowadził też Bank Pocztowy. Bezpłatne rachunki proponują również np. Bank Smart czy Orange Finanse.

Zdaniem specjalistów klienci powinni większą wagę przykładać do bieżącej analizy opłat, jakie ponoszą na rzecz banków. – Z mojej obserwacji wynika, że większość posiadaczy kont osobistych i kart płatniczych nawet nie wie, ile za nie płaci. Informacje o zmianach w taryfie opłat i prowizji banki wysyłają w postaci pliku dokumentów pisanych drobnym druczkiem, których nikomu się nie chce czytać. Klienci wyrzucają je do kosza, a później nie sprawdzają dokładnie wyciągów, gdzie prowizje nikną pomiędzy innymi transakcjami – tłumaczy Paweł Majtkowski, główny analityk Centrum Finansów Aviva.

Dane Związku Banków Polskich zdają się sugerować, że klienci rzeczywiście rzadko zmieniają banki. Robią to nawet rzadziej niż wcześniej. W ubiegłym roku za pośrednictwem Ogniva, czyli systemu służącego do zmiany banków, zrobiło to 17,5 tys. To niewiele, zważywszy że ROR-ów jest ponad 38 mln. W dodatku ubiegłoroczna statystyka pogorszyła się w stosunku do 2013 r., gdy za pośrednictwem Ogniva bank zmieniło ponad 18 tys. ludzi.

Co ciekawe w statystykach Narodowego Banku Polskiego po raz pierwszy od 2009 r. liczba rachunków rozliczeniowych prowadzonych przez banki zmniejszyła się, i to o 200 tys. Zdaniem analityków za tym spadkiem kryją się dwie przyczyny: zamykanie rachunków przez klientów, którzy mieli dotąd kilka kont, a części z nich nie używali. Gdy były one bezpłatne – nikomu to nie przeszkadzało. Teraz jednak, gdy pojawiły się prowizje, klienci zdecydowali się je zamknąć. – Drugim powodem może być czyszczenie nieaktywnych portfeli przez same banki poszukujące oszczędności kosztowych – mówi Kamil Stolarski.