Nie ma problemu z pieniędzmi na obsługę tegorocznego długu i finansowanie deficytu. MF zapowiada nawet zmniejszenie podaży obligacji w kolejnych miesiącach, bo sfinansowało już 80 proc. potrzeb na 2012 rok. Sytuacja jest tak dobra, że w lipcu resort oddłuży się na rynku obligacji – co oznacza, że więcej ich spłaci, niż wyemituje nowych. Efekt jest taki, że przejściowo spadnie dług.

Regularnie oddłużamy się w tych miesiącach, gdy zapadają duże serie obligacji. W lipcu przypada do wykupu kolejna seria o wartości ok. 18 mld zł. Łączna podaż w lipcu – i na zwykłej aukcji, i na przetargu zamiany – z pewnością będzie znacznie mniejsza niż 18 mld zł. Stąd w lipcu nastąpi znaczne oddłużenie – mówi DGP Piotr Marczak, dyrektor w departamencie długu publicznego w Ministerstwie Finansów.

Choć MF nie ujawnia jeszcze szczegółów, to według szacunków DGP skala oddłużenia wyniesie około 10 – 11 mld zł. To przy założeniu, że w lipcu ministerstwo powtórzy wyniki z czerwca, kiedy to w aukcji zamiany zamieniono papiery o wartości 2,5 mld zł, na aukcjach sprzedaży nabywców znalazły zaś papiery o wartości prawie 5 mld zł. W takim scenariuszu dług publiczny w relacji do PKB spadłby – licząc z grubsza – o około 0,7 pkt proc. PKB.

Resort finansów zapowiada, że zmniejszenie podaży papierów w tym roku będzie miało jeszcze jeden skutek: na rynek trafi więcej gotówki z tytułu obsługi długu niż kwoty ściągane z niego dzięki emisjom. Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości: to wesprze skarbowe papiery dłużne, które już teraz są drogie.

Tego typu zapowiedzi można traktować trochę jako interwencje słowne – mówi Paweł Radwański z Raiffeisen Banku. I dodaje, że spadek podaży to jeden z czynników, który będzie utrzymywał niską rentowność. Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium, też traktuje deklaracje ze strony MF jako element gry z rynkiem. Przyznaje, że ministerstwo wypracowało sobie komfortową sytuację.

Podaż papierów drastycznie zmalała. W ciągu miesiąca praktycznie mamy teraz jedną aukcję obligacji długoterminowych. Informacja o dodatkowym jej ograniczeniu wspiera rynek wtórny – mówi Grzegorz Maliszewski. Jego zdaniem zapowiedź oddłużenia w obligacjach to też świadome zagranie. – To sygnał dla rynku, że finansowanie budżetu przebiega bardzo dobrze, i wyraźna wiadomość dla inwestorów, że MF nie ma presji na pozyskiwanie środków za wszelką cenę – mówi ekonomista.

Resort powoli przymierza się już do szukania pieniędzy na prefinansowanie przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych. W samych obligacjach ma dług do spłaty o wartości przekraczającej 80 mld zł. Do tego trzeba będzie sfinansować choćby deficyt budżetu szacowany wstępnie na 32 mld zł.

Jeżeli warunki rynkowe będą sprzyjające, możemy zacząć po wakacjach prefinansowanie przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych, ale niekoniecznie poprzez standardowe aukcje sprzedaży i pozyskiwanie gotówki z rynku. Możemy to robić przez przetargi zamiany obligacji, które nie powiększają długu. W najbliższym czasie jednak liczba przetargów, zarówno zamiany, jak i standardowych przetargów sprzedaży, pozostanie ograniczona – mówi dyrektor Marczak. Resort zastanawia się również nad prefinansowaniem przyszłorocznych potrzeb w walutach. Z tegorocznymi nie ma już problemu po ostatniej sprzedaży euroobligacji za 1,5 mld euro i kolejnej transzy kredytu z Banku Światowego, z której MF ma niebawem skorzystać.

Jak mówi Piotr Marczak podobną operację dotyczącą długu w obcej walucie MF może przeprowadzić w IV kwartale.