Zahamowanie w Unii to niższe ceny surowców. W 2008 r. zbilansowanie budżetu Rosji możliwe było przy 57 dol. za baryłkę ropy, w 2011 r. było to już 117 dol. Kreml wkrótce przestanie panować nad sytuacją gospodarczą.

Władimir Putin nie może liczyć na małą stabilizację podczas trzeciej kadencji. Państwo pogrąża się w głębokim kryzysie politycznym, zmiany w nim mają charakter nieodwracalny, a problemy Kremla pogłębiają jeszcze bardziej kryzys strefy euro, widmo recesji i związane z nią niższe ceny surowców – źródło władzy Putina. Do takich wniosków doszli analitycy wpływowego Centrum Badań Strategicznych (CSR) pracujący na zlecenie byłego ministra finansów Aleksieja Kudrina. CSR kreśli dla Rosji cztery scenariusze. Żaden nie zakłada stabilizacji. Wśród nich najbardziej prawdopodobne są warianty pesymistyczne: druga fala kryzysu gospodarczego i utrata kontroli nad państwem przez prezydenta i rząd.

CSR to ośrodek, którego raporty są uważnie czytane zarówno w samej Rosji, jak i za granicą. Jako jeden z nielicznych przewidział falę protestów powyborczych w Rosji pół roku przed ich rozpoczęciem. Dziś eksperci twierdzą, że będzie tylko gorzej. Badania fokusowe, przeprowadzone od marca do maja 2012 r. w ramach raportu "Społeczeństwo i władza w warunkach politycznego kryzysu", wykazały, że elita polityczna trwale utraciła poparcie klasy średniej w dużych miastach.

Wbrew obiegowym opiniom o miłości ludu dla Putina nie lepiej układają się relacje z mniej zamożnym elektoratem z prowincji. Choć większość społeczeństwa nie bierze udziału w protestach, niechęć w stosunku do Kremla narasta. Na głęboki kryzys polityczny nakłada się niestabilność w bezpośrednim otoczeniu Rosji – Europie. W związku z tym autorzy raportu prognozują cztery scenariusze dalszego rozwoju sytuacji. Najbardziej optymistyczne – Przyspieszona modernizacja i tzw. Rozwój inercyjny – uznano za nierealne.

Za wysoce prawdopodobne uznano: "Polityczną reakcję" – czyli siłową konfrontację między protestującą opozycją a władzami i w konsekwencji drastyczne przykręcenie śruby – oraz "Radykalną transformację". Ostatni wariant będzie pochodną kryzysu gospodarczego w Europie. Częściowy rozpad strefy euro (powrót Grecji do drachmy) doprowadzi do zahamowaniu gospodarczego i spadku cen na surowce – szacuje CSR.

Rosja, której ponad 50 proc. handlu zagranicznego i 80 proc. eksportu kapitału zorientowane jest na Europę, stanie się ofiarą drachmy. Mimo że rosyjski dług zewnętrzny plasuje się na stosunkowo niskim poziomie – 26 proc. PKB, a banki zostały zahartowane wydarzeniami z 2008 r., druga fala kryzysu uderzy w gospodarkę z większą siłą niż w 2009 r. (wówczas PKB kraju spadł o ponad 8 proc). O takim scenariuszu mówi zresztą nie tylko CSR, ale i bank centralny.

Problem Rosji polega również na tym, że w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła surowcowa zależność budżetu. O ile w 2008 r. zbilansowanie budżetu federalnego możliwe było przy 57 dol. za baryłkę ropy naftowej, w 2011 r. wskaźnik ten wyniósł 117 dol. Nałożenie się na polityczny kryzys kłopotów gospodarczych spowoduje rozpowszechnienie się masowych protestów w całym kraju. To z kolei doprowadzi do utraty kontroli nad sytuacją w kraju przez władze i chaotycznej transformacji systemu – konkludują eksperci CSR.

Petrodolarów nie starczy nawet na rok

Rosyjska gospodarka jest mniej odporna na kryzys niż w 2008 r. Do takich wniosków doszli analitycy z moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomii (WSE). Zależność budżetu od koniunktury na surowce wzrosła ponad trzykrotnie. O ile w 2007 r. naftogazowy deficyt (deficyt, który miałaby Rosja jako kraj pozbawiony dochodów z ropy i gazu) wyniósł tylko 3,3 proc. PKB, to w tym roku planowany jest na poziomie ponad 10 proc. PKB (pułap krytyczny to 4,7 proc). Jeżeli ceny ropy spadną do poziomu 80 dol. za baryłkę (w 2008 r. cena surowca runęła ze 114 do 40 dol. za baryłkę), Rosji nie starczy odłożonych petrodolarów nawet na rok – alarmują eksperci. Tymczasem zasoby rosyjskiego Funduszu Rezerwowego, dokąd trafia część zysków z handlu ropą i gazem, skurczyły się o połowę w porównaniu z 2008 r. do 1,8 bln rubli.

Rosja znacznie ustępuje pod względem tempa rozwoju gospodarczego państwom BRIC (oprócz Rosji to Brazylia, Indie i Chiny). Ubiegłoroczny wzrost rosyjskiego PKB wyniósł 4,2 proc. Chiny rozwijały się w tempie ponad 9 proc. PKB, a Indie – 8,5 proc. W przypadku kolejnej fali kryzysu Rosję czeka najdłuższy proces odbudowy gospodarki ze wszystkich państw BRIC. Świadczy o tym indeks aktywności przedsiębiorczej opracowany przez WSE. Podczas gdy w Chinach o zamiarach założenia własnej działalności gospodarczej mówi 44 proc. mieszkańców, w Rosji na swój biznes gotowych jest tylko 3,6 proc. Pod względem tempa rozwoju gospodarczego Rosji bliżej do Europy niż Chin czy Indii.