Były szef wywiadu Niemiec BND w Deutsche Banku
Nic tak nie ułatwia zdobywania zagranicznych rynków jak pomoc służb specjalnych. Zaledwie dwa miesiące po odejściu na emeryturę szef niemieckiej agencji wywiadowczej BND Ernst Uhrlau znalazł pracę w Deutsche Banku.
- Polski komisarz: Unii grozi dziura budżetowa
- Merkel wściekła na Grecję. "Na stole leży los całej unii walutowej"
- Wyschną dotacje z Unii dla Polski. Od 2014 roku popłyną znowu
- Grecja gra Unii na nosie. Za karę pozwolą na plajtę?
- Rostowski zaostrza apetyty. Obligacje pójdą jak ciepłe bułeczki?
- Rosja ma chrapkę na duże zakupy w Polsce. Na celowniku...
- Nadciąga wojna cenowa. Nie o klientów, a o sklepy
- Amerykański dziennik nie zostawia suchej nitki na pakcie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-20

temp. min 3°C max. 27°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak dowiedział się tygodnik "Der Spiegel", zgodę na jego zatrudnienie wydał osobiście szef Urzędu Kanclerskiego w randze ministra Ronald Pofalla. Po sześciu latach dowodzenia BND Uhrlau dziś zajmuje się analizą globalnego ryzyka dla banku. Jego pomoc bardzo przyda się największej instytucji finansowej Niemiec w dalszej ekspansji zagranicznej. Obecny w 73 krajach Deutsche Bank zainteresowany jest przejęciem w najbliższym czasie kolejnych aktywów, głównie w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, szczególnie w Polsce, Rosji i Kazachstanie.
Funkcjonariusze służb specjalnych od lat są chętnie zatrudniani w biznesie. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Jak przekonuje badający amerykańskie służby specjalne profesor Nikołaj Semin z Rosyjskiej Akademii Nauk, służby zaczęły dorabiać w biznesie dwie dekady temu. W pierwszych latach po rozpadzie ZSRR amerykańskie wydatki na działania wywiadowcze spadły o 14 proc. Wówczas władze postanowiły przeprofilować działalność amerykańskich służb specjalnych w kierunku zbierania wiedzy przydatnej dla krajowych firm. Dziś na specjalistów od gospodarczego wywiadu poluje ok. 85 proc. amerykańskich korporacji. Co roku ze służb do biznesu odchodzi aż 20 proc. gospodarczych szpiegów – przekonuje Semin.
Prawdziwą perłą wśród amerykańskich korporacji znajdujących się pod opieką służb specjalnych stanowi fundusz inwestycyjny Carlyle Group, przez ponad 11 lat zarządzany przez byłego wiceszefa CIA Franka Carlucciego. To wraz z jego przyjściem do firmy w 1992 roku Carlyle Croup stała się 11. co do wielkości światowym dostawcą broni.
O tym, że szpiedzy prędzej od absolwentów szkół biznesowych znajdą zatrudnienie, przekonały się już Chiny. W ślad za Uniwersytetem Nauki i Technologii w Nankinie za kształcenie specjalistów od wywiadu gospodarczego zamierza wziąć się 30 innych chińskich szkół wyższych. Specjaliści ze służb specjalnych pracujący dla chińskich korporacji uczą studentów nie tylko zasad ekonomii, lecz także jak werbować informatorów i przechowywać nielegalnie zdobytą informację.














































~Nomen2012-02-11 12:23
Najważniejsze jest lojalność fachowca jeśli ma czerowną przeszłość jest spalony, "to normalka przecież". Ale nigdy nie ma pewności przykład Kim Philby.
~Zgredek2012-02-08 22:09
I tym się różnimy od Niemców i Rosjan. Ludzi fachowych się wykorzystuje do końca. A nie wyrzuca z pracy, aby młodzi i nieudolni, niedoświadczeni mogli dorwać się do kasy i udowodnić, że nauka durni kosztuje bardzo drogo. Co Polsce udowodnił PIS i udowodni Polska Solidarnych a rządy Palikociarni to będzie niezły cyrk. Ludzie Kwacha i całe SLD, to rządy zdrajców. PSL to sami aferzyści i to cwani, rzadko kiedy ich ludzie odpowiadają za swoje machloje. I teraz może dotrze do niektórych jakim błędem było zniszczenie naszych służb.
~Pi_włosz2012-02-08 18:34
Pawlak,
to taki sztandarowy okaz wtyki wywiadu
wszelkiej maści i rodzaju w biznesie
~wicio2012-02-08 13:56
Normalka przeciez.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!