Premier Mario Monti oświadczył w Senacie, że Włochy popierają udział państw spoza strefy euro w jej obradach. Szef rządu podkreślił, że właśnie ta sprawa była tematem jego niedawnej rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem. Za polskim postulatem są również Niemcy i Dania. Jednak przewodząca pracom UE Kopenhaga w praktyce nie podejmuje działań, które mają zapewnić krajom bez wspólnej waluty miejsce przy stole. Duńczycy ograniczają się do retoryki.

Osłabienie Francji po obniżeniu ratingu przez agencję Standard & Poor’s, wzmocnienie roli Niemiec, poparcie wpływowego gracza, jakim jest Rzym, lobbing ze strony eurodeputowanych i zintensyfikowanie w ostatnich dniach zaangażowania rządu Tuska zwiększają szanse na przeforsowanie zapisów w umowie o unii fiskalnej korzystnych dla Polski. Ostateczne rozstrzygnięcie poznamy w poniedziałek po szczycie UE, na którym zostanie podpisane porozumienie.

Włochy opowiedziały się za udziałem krajów spoza strefy euro w szczytach szefów państw i rządów Eurolandu – powiedział Monti, przedstawiając w wyższej izbie parlamentu politykę europejską swojego rządu, rezultaty niedawnych rozmów na forum Unii oraz stanowisko wobec obecnego kryzysu i metod jego rozwiązania.

Odnosząc się do wizyty polskiego premiera 19 stycznia w Rzymie, Monti oświadczył: Premier Donald Tusk przyjechał do Rzymu specjalnie po to, by uzyskać nasze poparcie przy stole Rady Europejskiej dla dążeń Polski do tego, by nie będąc jeszcze w strefie euro, mogła uczestniczyć w obradach szczytu Eurolandu.

Ten postulat popiera również Berlin. Niemiecki eurodeputowany Herbert Reul w rozmowie z DGP powiedział: Wszystkie państwa przystępujące do tej umowy powinny mieć te same prawa. Dotyczy to również uczestnictwa w szczytach strefy euro. Niezależnie od tego, czy są w unii walutowej, czy nie.

Zdecydowanie przeciwny temu jest wciąż Paryż. Jedyny dotychczasowy kompromis ze strony Francji polega na zgodzie na dopraszanie za zgodą przewodniczącego strefy euro (który uzna to za stosowne) na szczyty państw bez wspólnej waluty. Zapis ten jednak jest obwarowany zaporowymi warunkami. Państwa przystępujące do umowy musiałyby wdrożyć część jej zapisów, np. regułę wydatkową. Polski minister finansów Jacek Rostowski pytany, czy rozważa możliwość wcześniejszego niż przed wejściem do euro wdrożenia przez Polskę nowych zasad fiskalnych, w tym nowej zasady wydatkowej, powiedział: niespecjalnie.

Reguła wydatkowa została w najnowszym, czwartym projekcie umowy wzmocniona zapisami o sankcjach finansowych dla państw nieprzestrzegających dyscypliny finansowej. Ma je orzekać Trybunał Sprawiedliwości UE. Kara wyniesie maksymalnie do 0,1 proc. PKB kraju i zasili fundusz na ratowanie potencjalnych unijnych bankrutów.