Rynki złotego i długu czekają na wyniki niedzielnego szczytu państw strefy euro. Zdaniem dilerów złoty w piątek może się utrzymywać w przedziale 4,33-4,40 za euro, a na rynku długu możliwe jest odreagowanie ostatnich spadków cen.

"Sentyment w czwartek jest generalnie gorszy niż chociażby w środę. Rynek oczekuje na wyniki szczytu w weekend, więc w piątek nie spodziewam się wielkich ruchów. Co prawda płynność jest gorsza i możliwe są ruchy kilkugroszowe, ale dużo wyżej niż jesteśmy teraz, raczej nie podejdziemy. Sądzę, że do weekendu złoty będzie w przedziale 4,33-4,40 za euro" - powiedział PAP Jan Koprowski, diler walutowy BNP Paribas.

"Gdyby pojawiły się jakieś komentarze odnośnie wyniku szczytu, szczególnie komentarze negatywne, pokazujące brak wiary w możliwość porozumienia, to na złotym możemy zobaczyć w piątek ruch wyprzedzający. Jednak sądzę, że dopiero w poniedziałek, po szczycie, zobaczymy, w którym kierunku pójdzie złoty, w stronę 4,30 czy powyżej 4,40" - dodał.

Szczyt przywódców państw strefy euro planowany jest na niedzielę, 23 października. W czwartek niemiecki dziennik Die Welt, powołując się na anonimowe źródła, podał, że niemiecki rząd może przełożyć zaplanowany na ten weekend szczyt strefy euro, poświęcony kryzysowi zadłużenia. Powodem przełożenia szczytu miałby być brak konsensusu wśród europejskich przywódców w sprawie sposobu wzmocnienia Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF).

Zdaniem dilerów obligacji rynek długu w piątek może odreagować ostatnie spadki cen. "Wydaje mi się, że jesteśmy w pewnym paśmie wahań cen obligacji i w tym momencie jesteśmy raczej w pobliżu najniższych cen w tym paśmie. Ceny są na tyle niskie, że w piątek spodziewałbym się raczej odreagowania" - powiedział PAP Paweł Białczyński, diler obligacji BRE.

"Nasz rynek długu podąża za nastrojami światowymi, a te są słabe, jest nerwowo. W czwartek mieliśmy dalsze osłabienie sentymentu po plotkach o możliwym odwołaniu szczytu. Odbiło się to negatywnie na naszych cenach. W piątek ewentualne plotki odnośnie szczytu będą nadal odgrywały dużą rolę" - dodał.