Wrzesień, październik i listopad to okres znacznego ożywienia sprzedaży kredytów hipotecznych. Zazwyczaj te właśnie miesiące mają największy wpływ na wartość udzielanych kredytów przez poszczególne banki. Nic więc dziwnego, że właśnie na ten okres instytucje finansowe przygotowały wiele ofert promocyjnych.

Po dwóch kwartałach bieżącego roku wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych wyniosła ponad 25,6 mld zł. W podobnym okresie 2010 roku – ponad 23,3 mld. Jest to zasługa znacznie lepszego wyniku osiągniętego w I kwartale obecnego roku w stosunku do I kwartału 2010 r. (odpowiednio 12,25 mld do 9,8 mld). Zestawienie danych sprzedażowych z drugich trzech miesięcy jest mniej optymistyczne. Tylko 13,40 mld zł w 2011 r. w stosunku do 13,52 mld oznacza, że pierwszy raz od długiego czasu w porównaniu kwartał do kwartału obserwujemy spadek wartości udzielanych kredytów hipotecznych. Zważywszy, że od września – w związku ze zmianami legislacyjnymi – znacznie ograniczony będzie dostęp do kredytów w ramach „Rodziny na swoim”, a nad bankami i głowami potencjalnych kredytobiorców wiszą – wchodzące w życie na początku stycznia 2012 r. – ograniczenia z tytułu modyfikacji rekomendacji S, banki starają się szybko pozyskać klienta. Liczne promocje kredytów hipotecznych nie powinny nikogo dziwić. A jedynym polem, na którym można podjąć walkę o klienta, są dziś kredyty w złotówkach.

Ruchoma marża

Najpopularniejszym obecnie instrumentem promocyjnym jest dla banków marża, z jaką udzielany jest kredyt hipoteczny. Jednak do tej pory tylko Nordea zdecydowała się na zaproponowanie klientom obniżonej marży przez cały okres kredytowania. Pozostałe banki – najprawdopodobniej ze względu na niepewną sytuację w finansach – zdecydowały się na czasowe stosowanie obniżonej stawki na okres od roku (Eurobank) do nawet pięciu lat (BNP Paribas).

Promocja nie zawsze górą

Proponowane obniżone marże powiązane są zazwyczaj z koniecznością skorzystania z innych produktów oferowanych przez dany bank. Zdecydowanie najdalej w tego typu ofercie posunął się BOŚ Bank. Możliwe jest tam nawet uzyskanie ujemnej marży (-0,1 proc.) na okres nawet do 10 lat. Jednak warunki uczestnictwa w tej promocji są dość kosztowne. Bank wymaga bowiem regularnych wpłat na oferowany przez siebie fundusz inwestycyjny. Wysokość obniżki marży jest ściśle związana z deklarowanymi wpłatami.

Większy wybór ofert promocyjnych mają osoby przymierzające się do zakupu droższych nieruchomości. Kilka banków uzależnia bowiem uzyskanie marży promocyjnej od wartości kredytu, o jaki stara się klient, lub też od deklarowanego wkładu własnego kupującego daną nieruchomość.

Rozważając oferty, warto pamiętać, że poza promocjami interesujące mogą być także regularne propozycje banków. Ustalanie marży przy kredycie złotówkowym na poziomie 1 proc. lub nieco mniej możliwe jest w BZ WBK, DNB Nord oraz ING, Natomiast w przedziale marż pomiędzy 1,1 a 1,3 mamy już naprawdę spore pole manewru.

Próbując nadrobić niezbyt udany II kwartał 2011 r., coraz więcej banków decydować się będzie na kuszenie klientów licznymi atrakcjami. Trzeba jednak pamiętać, że to, co pięknie wygląda w przekazie marketingowym, nie musi być koniecznie atrakcyjne w szczegółach. Warto powiedzieć więc bankowi: sprawdzam, analizując oferty i precyzyjnie wczytywać się w warunki promocji.