Jeszcze wczoraj rano pisałem o prasowych spekulacjach dotyczących nowego planu dla Grecji, a także planowanego spotkania ministrów państw strefy euro (Eurogrupy) w tej sprawie w najbliższy poniedziałek, 6 czerwca. Wczoraj rynki nie były zbyt płynne za sprawą absencji Brytyjczyków i Amerykanów, stąd też nie podchwyciły tego wątku. Niemniej dzisiaj w nocy, podczas sesji azjatyckiej reakcja była już widoczna – euro poszło wyraźnie w górę, spadła też ogólna awersja do ryzyka, co dało przestrzeń do umocnienia się innych walut kosztem dolara.

Zielone światło do tego ruchu dał jeszcze wczoraj wieczorem szef Eurogrupy, premier Luksemburga, Jean-Claude Juncker. Przyznał on, iż jest dość optymistycznie nastawiony do szans na wypracowanie nowego planu dla Grecji. Powtórzył też, iż całkowita restrukturyzacja długu nie jest brana pod uwagę, a kwestia zaangażowania sektora prywatnego zostanie uważnie rozpatrzona. Dzisiaj rano Wall Street Journal doniósł z kolei, iż Niemcy są skłonni złagodzić swoje stanowisko w kwestii wydłużenia terminów spłaty zadłużenia przez Greków, tak aby nie  przeszkadzać w wypracowywaniu nowego planu pomocy .

Im więcej podobnych informacji będzie napływać w najbliższych dniach i prawdopodobieństwo przyjęcia rozwiązania dla Grecji już 6 czerwca, będzie rosło, tym samym temat ten stanie się kluczowym „motorem” dla rynków finansowych, przykrywając inne kwestie – dane makro, czy też spodziewany w tym tygodniu krytyczny raport wspólnej misji MFW, KE i ECB nt. wypełniania przez Greków założeń fiskalnych.

W kwestii danych makro, to warto zwrócić uwagę na działania agencji Moody’s w kwestii długu Japonii (trafił on na listę obserwacyjną z możliwością obniżki perspektywy), a także dzisiejsze dane ze Szwajcarii, które zakończyły dobrą passę franka z ostatnich dni. Rozczarowanie, jakie przyniósł odczyt dynamiki PKB w I kwartale (wzrost o 0,3 proc. kw/kw i 2,4 proc. r/r) stało się pretekstem do szybkiej realizacji zysków przez inwestorów i wyraźnego osłabienia się franka względem głównych walut.

Widać to też po zachowaniu się CHF/PLN w kraju – spadek z okolic 3,27 wczoraj, do 3,23 dzisiaj rano. Przed nami kolejne ważne dane – warto będzie zwrócić uwagę przede wszystkim na dynamikę PKB z Polski, wstępną inflację HICP w Eurolandzie, czy też popołudniowe dane z USA – więcej o wpływie tych informacji na notowania, piszę w subiektywnym kalendarzu makro.

EUR/PLN: Wczoraj rynek pozostawał w konsolidacji 3,96-3,98, a dzisiaj rano zgodnie z oczekiwaniami sforsował jej dolne ograniczenie na 3,96. To sygnał, iż złoty zaczyna odrabiać poniesione w ubiegłym tygodniu straty. Celem na najbliższe 24h jest testowanie okolic 3,94. W perspektywie do końca tygodnia, nie można wykluczyć próby ich naruszenia. Opór to teraz 3,96.

USD/PLN: Ruch w górę na EUR/USD przekłada się na łamanie wsparcia na 2,75, co było sugerowane wczoraj. Rynek ma szanse wyraźnie uporać się z tym poziomem, co powinno otworzyć mu drogę do testowania okolic 2,73 w ciągu najbliższej doby. W perspektywie do końca tygodnia nie można wykluczyć próby ich naruszenia. Opór to teraz rejon 2,7650.

EUR/USD: Sugerowany wczoraj na ten tydzień marsz w górę do 1,45-1,46 został rozpoczęty. Padł już pierwszy bastion oporu w rejonie 1,4350, który teraz będzie mocnym wsparciem. Rynek zatrzymał się na razie w okolicach 1,44, które są wyznaczane przez szczyty z 10 i 11 maja. Dzienne wskaźniki potwierdzają ruch w górę, stąd też wydaje się, że wyłamanie się ponad 1,44 nie będzie dzisiaj trudne. Cel na najbliższe 24 godziny to marsz w stronę 1,45.

GBP/USD: Funt już dzisiaj rano dotarł w okolice sugerowanego wczoraj poziomu 1,6550 USD. Strefa 1,6550-1,6600 to wyraźny opór, stąd też jej naruszenie dzisiaj może być trudne. Popyt może też obawiać się jutrzejszego odczytu danych PMI dla brytyjskiego przemysłu, które mogłyby sprowokować do głębszej korekty ostatnich zwyżek. Reasumując, o ile w najbliższych godzinach widać szanse na próbę wejścia w strefę 1,6550-1,6600, to później rynek może się szykować na jutrzejszą i czwartkową korektę do 1,64.