RPP pozostaje nadal w fazie zacieśniania polityki pieniężnej i będzie się trzymać obranej przez siebie linii, dlatego trzeba się liczyć z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych - ocenia Jerzy Hausner z Rady Polityki Pieniężnej. W jego opinii, jeżeli lipcowa projekcja wyraźnie potwierdzi obecne oczekiwania odnośnie obniżania się inflacji w kierunku celu w perspektywie roku, będzie to przesłanka do zastanowienia się nad modyfikacją obecnej linii i nad zasygnalizowaniem finalizacji fazy zacieśniania polityki pieniężnej.

"W sytuacji, kiedy występują tak silne zewnętrzne impulsy inflacyjne, pozostające całkowicie poza naszym krajowym oddziaływaniem, nie mamy możliwości realizacji celu, jakim jest inflacja na poziomie 2,5 proc., w krótkim okresie. Mamy przejściowo inflację wyższą niż przyjęty przez nas cel i wyższą niż poziom odchyleń, który uważamy za dopuszczalny. Jest to sytuacja nadzwyczajna i nie ma dopuszczalnych możliwości, aby można było temu zapobiec, gdyż chcąc osłabić siłę tych zewnętrznych impulsów w istocie musielibyśmy zablokować całkowicie możliwości wzrostu gospodarczego w Polsce" - powiedział Hausner w wywiadzie dla PAP.

"W tym przypadku naszą rolą jest nie dopuścić, aby te impulsy zewnętrzne, które się nasilały w ostatnim czasie, przeniosły się na ceny krajowe. Dodatkowo mamy do czynienia z sytuacją, w której w istocie rzeczy mamy ujemną realną stopę procentową. Są to powody, dla których RPP podniosła stopy procentowe" - dodał.

"Komunikat z ostatniego posiedzenia RPP jest komunikatem, który wyraźnie mówi, że jesteśmy nadal w fazie zacieśniania polityki pieniężnej. Mówimy otoczeniu, że przewidujemy jeszcze podwyżki stóp procentowych. Nie mówimy kiedy, bo to nie jest przedmiotem jakiegokolwiek uzgodnienia. Będziemy o tym rozstrzygać zapoznając się z kolejnymi informacjami i w zależności od tego, jakie będą to informacje, będziemy odpowiednio reagować" - ocenia Hausner.

Członek RPP dodaje, że Rada przyjęła linię zacieśniania polityki pieniężnej, której się będzie trzymać. "To jest linia, za którą Rada się wyraźnie opowiedziała. To, że trzeba się liczyć z podniesieniem stóp procentowych wydaje mi się oczywiste. Kiedy - tego nie da się w żaden sposób wyprowadzić, bo takiej decyzji nie podjęliśmy" - powiedział.

"Taka jest zasada, taka jest metodologia. Dzisiaj mogę powiedzieć, że poziom wewnętrznego dopracowania się tego mechanizmu jest taki, iż mam przekonanie, że właśnie tak Rada myśli i tak Rada będzie postępować. Decyzje są konsekwencją przyjęcia pewnej linii prowadzenia polityki pieniężnej. Myśmy ją opisali, przedstawili i nasze komunikaty są w tej chwili komunikatami potwierdzającymi, że kontynuujemy tę linię. Nie jest to oczywiście sytuacja, w której linia oznacza konkretną ścieżkę kształtowanie stóp" - dodał.

Hausner zaznacza, że oczekiwania dotyczące obniżania się tempa wzrostu cen od drugiej połowy roku i zmierzania inflacji w kierunku celu w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej pozwalają, że w pewnym momencie faza zacieśniania tej polityki zostanie zakończona. RPP poinformuje o tym jednak wcześniej w komunikacie.

"Na podstawie dostępnych nam projekcji oczekujemy, że ceny surowców na rynkach światowych nie będą rosły tak szybko, jak dotychczas, co oznacza, że presja czynników zewnętrznych będzie mniejsza. W drugiej połowie tego roku oraz w przyszłym roku - w perspektywie czterech kwartałów - przewidujemy, że inflacja CPI będzie się obniżać i będzie się zbliżała do poziomu celu inflacyjnego. W związku z tym można powiedzieć, że w pewnym sensie antycypując to, co się stanie i że to, co robimy się powiedzie - mamy już gdzieś w swojej świadomości, że być może, za jakiś moment faza zacieśniania polityki pieniężnej będzie finalizowana" - powiedział Hausner.


"Możemy dzisiaj brać pod uwagę sytuację, w której będziemy mieli inną fazę. Fazę, w której będziemy się starali przez jakiś czas utrzymać stopy procentowe. To jest coś, co jest na końcu głowy. Horyzont finalizacji obecnej fazy zacieśnienia pojawia się w naszej refleksji, w naszej rozmowie, w naszych projekcjach. Nie pojawia się jeszcze w naszej decyzji. W komunikacie mówimy ciągle - trwa zacieśnianie. I nie ma przyjętego żadnego rytmu tego zacieśniania. Przedmiotem decyzji jest to, utrzymaliśmy linię zacieśniania polityki pieniężnej - trzeba to jasno powiedzieć, żeby nie było wątpliwości" - dodał.

"Obecny moment jest momentem właściwym do działania, jeśli chodzi o podwyżki stóp. To wydaje mi się oczywiste. Natomiast czy działać oznacza - co miesiąc podnosić stopy procentowe - takiego twierdzenia nie poprę. Nie poprę też twierdzenia, że później nie należy podnosić. To może być za miesiąc, za dwa miesiąc lub jeszcze później. To może być jedna podwyżka, to mogą być dwie podwyżki, a nawet trzy. Chcę natomiast wyraźnie powiedzieć - skoro Rada przyjęła pewną linię i poinformowała o tym, jaka jest ta linia polityki pieniężnej, to my się tej linii będziemy trzymać. A jak ją będziemy zmieniać, to o tym wyraźnie powiemy. Będziemy ją modyfikować w momencie, w którym projekcje wyraźnie nam zasygnalizują, że wchodzimy w inną fazę prowadzenia polityki pieniężnej - ocenia Hausner.

Według członka RPP, jeśli lipcowa projekcja potwierdzi obecne oczekiwania odnośnie obniżania się inflacji w kierunku celu w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej, będzie to przesłanką do zastanowienia się nad modyfikacją obecnej linii, którą przyjęła RPP. "Jeżeli lipcowa projekcja będzie wyraźnie potwierdzać, że dojdziemy do momentu, w którym inflacja będzie bliska celu, wtedy pojawi się pytanie, czy nie powinniśmy zmodyfikować naszej linii. Nie wiem, czy tak będzie, ale wydaje mi się to dosyć realistyczne oczekiwanie. Ale to jest ciągle oczekiwanie. Mówimy o czymś, co się może zdarzyć, ale nie musi" - powiedział.

"Każdy moment, w którym dostajemy kolejną projekcję jest ważnym momentem. Pewne z nich mają jednak ten charakter, że sygnalizują konieczność modyfikowania linii, a pewne - jej kontynuowania. Można dzisiaj sądzić, że może to być raczej projekcja dająca nam sygnały o potrzebie modyfikacji tej linii, niż sygnalizująca potrzebę jej kontynuacji. Ale to jest moje odczucie. Jeśli oczywiście będą ku temu przesłanki, wtedy - moim zdaniem - zasygnalizujemy najpierw, że zbliża się moment zakończenia zacieśniania polityki pieniężnej, a później zasygnalizujemy, że ta faza została zakończona i że teraz będziemy patrzyli na to, czy to, co osiągnęliśmy, da się utrzymać. To wcale nie oznacza, że ja przewiduję w tej chwili, że to będzie w czerwcu, że to będzie w lipcu, czy we wrześniu" - dodał.

"Na razie zastanawiamy się nad tym, jak dobrze poprowadzić politykę w tej fazie - w fazie zacieśniania polityki pieniężnej. Ta faza nie została zakończona. Trzeba się liczyć z podwyżkami stóp procentowych" - powiedział członek RPP.W opinii Hausnera, kwietniowe dane GUS dotyczące wynagrodzeń mogą świadczyć o tym, że zagrożenia związane z efektami drugiej rundy w gospodarce urzeczywistniają się.

"Te informacje wskazują, że to niebezpieczeństwo, na które część z członków Rady Polityki Pieniężnej zwracała wcześniej uwagę być może się urzeczywistnia. To jest sygnał, ale my nie możemy przecież reagować tylko na jeden sygnał. Niewątpliwe to jest sygnał ważny. Tego sygnału nie można zlekceważyć, natomiast czy to jest tendencja, czy mamy do czynienia tylko z pewnym efektem statystycznym - trzeba zobaczyć, przyjrzeć się głębiej, z czego to wynika. Potrzebne są dalsze analizy i my te analizy będziemy przeprowadzać, zanim będziemy podejmować kolejną decyzję" - powiedział.

"Mamy do czynienia także z silnym wzrostem cen artykułów przemysłowych. W związku z tym może to oznaczać przenoszenie się impulsów zewnętrznych na ceny innych komponentów. To może oznaczać pojawianie się wewnętrznego impulsu cenowego. Ryzyk jest sporo, dlatego działamy. Dlatego przyspieszyliśmy. Chcemy im zapobiec sygnalizując uczestnikom rynku - w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej, czyli w perspektywie połowy przyszłego roku - zmierzamy z inflacją do celu, do poziomu 2,5 proc." - dodał.

Hausner zaznacza, że jeżeli działania rządu związane z wymianą środków z UE na rynku prowadzą do stabilizacji bądź umocnienia kursu złotego, jest to pomocne w prowadzeniu polityki monetarnej. Dodaje, że działania Rady nie są ukierunkowane na żaden konkretny poziom kursu.

"Mamy zapisane w strategii polityki pieniężnej, że w Polsce reżim kursowy jest płynny. RPP nie prowadzi polityki, która byłaby w jakikolwiek sposób zorientowana na określony poziom kursu. Natomiast polityka kursowa prowadzona jest wspólnie przez bank centralny i przez rząd. To oznacza, że powinniśmy ją wspólnie uzgadniać, koordynować. Spotkania ministra finansów z prezesem NBP są czymś naturalnym, normalnym i regularnym. Rozmawia się wtedy między innymi właśnie o tym, jak koordynować politykę w zakresie kursu walutowego. Z tego nie wynika żadne uzgodnienie ani porozumienie dotyczące poziomu kursu" - powiedział.

"W tej sprawie koordynacja polega na tym, że każda ze stron informuje drugą ze stron o tym, jak widzi sytuację i jakie widzi możliwości działania po swojej stronie. Po stronie NBP żadnych działań dotyczących poziomu kursu nie ma i żadnych innych działań, niż te, które są możliwe w ramach przyjętych założeń polityki pieniężnej nie będzie. Byłoby to złamaniem zasad" - dodał.

"Natomiast jeżeli w wyniku działań rządu następuje stabilizacja kursu lub się on umacnia, to NBP jest z tego w naturalny sposób zadowolony, ponieważ nam w sytuacji mocniejszego kursu jest znacznie łatwiej prowadzić politykę pieniężną. Jeżeli kurs się umacnia, to znaczy, że te zewnętrzne impulsy, które dzisiaj wywołują odejście od celu - mają słabszy efekt" - dodał.