Wczoraj odbyło się spotkanie, podczas którego pracodawcy i związkowcy ustalali swoje warunki.Najdalej idące żądania stawia OPZZ. Związkowcy chcą od rządu projektu ustawy o płacy minimalnej. Nowe przepisy miałyby zawierać ścieżkę dojścia do tego, że wyniosłaby ona połowę średniej pensji.

Kolejny postulat to przywrócenie waloryzacji płac w budżetówce – według założeń ministra finansów mają one nie rosnąć w 2012 r. Jest to część planu zmniejszania polskiego deficytu. – Nie zgadzamy się z tym. Uważamy, że podwyżki powinny wynieść co najmniej planowany poziom inflacji plus wzrost cen za lata, w których podwyżek także nie było – mówi szef OPZZ Jan Guz. Związkowcy mają także inne postulaty, np. większej progresji podatkowej i zmniejszenia najbardziej dotkliwych dla obywateli podatków: VAT i akcyzy.

Przedsiębiorcy patrzą na postulaty związkowców z dystansem. Sami szykują mniej kosztowne propozycje. Pracodawcy RP chcą, by minister finansów zrzekł się kontroli nad Funduszem Pracy, który finansuje m.in. aktywne formy zwalczania bezrobocia. – Fundusz jest w dobrej sytuacji finansowej, rynek pracy budzi się z okresu dekoniunktury, a my nie mamy możliwości stymulowania procesów na tym rynku – mówi Adam Ambrozik z Pracodawców RP.

Kolejny postulat to przepis pozwalający na wydawanie zbiorowych i wiążących interpretacji prawa podatkowego przez resort finansów. Dawałby on organizacjom pracodawców i związków zawodowych prawo do występowania o taką interpretację i kolportowanie jej wśród swoich członków. Na razie pomysł blokuje Jacek Rostowski.PKPP Lewiatan myśli z kolei o wprowadzeniu obowiązku konsultowania przez rząd nie tylko założeń do ustaw jak obecnie, lecz także projektów ustaw, które na ich podstawie powstały.

Na kolejnym spotkaniu, w poniedziałek, związkowcy i pracodawcy mają spróbować się porozumieć w sprawie wspólnych postulatów. – Myślimy o formule trzy plus dwa. Trzy postulaty główne i dwa awaryjne – mówi Adam Ambrozik. W tych rozmowach nie bierze udziału „Solidarność”, która już wczoraj wysłała negatywną opinię do projektu budżetu.

W sposobie opiniowania budżetu przez członków komisji panuje zamieszanie. Nie tylko z powodu szybkiego tempa narzuconego przez rząd, lecz także z powodu treści przepisów ustawy o komisji trójstronnej. – Oprotestowaliśmy tryb prac w sprawie założeń, ale w przypadku opiniowania samego projektu prawo jest jednoznaczne – mówi Henryk Nakonieczny z „Solidarności”.

Jeśli chodzi o opinie do prognoz makroekonomicznych i założeń do budżetu, ustawa podaje daty dzienne – graniczne to odpowiednio koniec maja i lipca. Ale już dla projektu budżetu rozpisuje harmonogram, począwszy od daty wpłynięcia projektu, co nastąpiło 6 maja. To oznacza, że opinia o projekcie powinna być gotowa już wczoraj.

Co zrobi rząd, nie wiadomo. Plan zakładał, że budżet przyjmie do końca maja. Na razie jest zmuszony czekać na odpowiedź z komisji. – Trudno powiedzieć, czy prace zostaną wstrzymane, czy będziemy je kontynuować. To decyzja premiera – mówi nam rzecznik resortu finansów Małgorzata Brzoza.Jednak, jak już pisaliśmy w „DGP”, resort coraz poważniej bierze pod uwagę złożenie projektu budżetu we wrześniu. Wtedy przyjąłby go nie ten, ale następny parlament.