W piątek wieczorem na rynkach mieliśmy dość wyraźną przecenę – traciło euro, zyskiwał dolar. Wyraźnie słabł także złoty i traciła Wall Street. Można wskazać jej kilka powodów – pierwszy to informacje, iż parlament Finlandii zgodził się na udzielenie pożyczki Portugalii, ale pod dwoma warunkami. Pierwszy to uwzględnienie prywatnych pożyczkodawców, którzy powinni brać większy udział w operacji „bailoutu”, drugi to bardziej aktywne pozyskiwanie środków z prywatyzacji w celu obniżki nadmiernego zadłużenia.

To teoretycznie może opóźnić kwestie pomocy dla Portugalii, a nawet ją nieco zaburzyć, jeżeli ministrowie Eurogrupy uwzględniliby postulat dopuszczenia prywatnych obligatariuszy – teoretycznie trzeba by było dokonać zmian w warunkach wcześniejszej pożyczki dla Grecji i Irlandii. Tym samym bardziej prawdopodobne wydaje się po prostu pominięcie Finlandii w procesie udzielania pożyczki dla Portugalii – pakiet powinien zostać zaakceptowany jeszcze dzisiaj wieczorem.

Druga kwestia, która mogła „nurtować” inwestorów w piątek wieczorem, to spekulacje niemieckiej gazety „Die Welt”, jakoby niemiecki rząd i Międzynarodowy Fundusz Walutowy byli zgodni, co do tego, że Grecja powinna przeprowadzić „miękką” restrukturyzację. Przeciwko takiemu scenariuszowi miałaby się opowiadać Francja i przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego. To jednak dobrze tłumaczyłoby, dlaczego aresztowany wczoraj w Nowym Jorku szef MFW miał w planie spotkanie z Angelą Merkel jeszcze w niedzielę wieczorem.

Problemy Dominique Strauss-Kahna sprawiły jednak,że kwestia uzgadniania „scenariuszy” dla Grecji najpewniej się opóźni. Wprawdzie obowiązki przejął pierwszy wicedyrektor John Lipsky, to jednak oczywistym jest, że tak trudne kwestie, jak grecka wymagają czasu i przede wszystkim umiejętnej dyplomacji. Strauss-Kahn jako Francuz najpewniej mógłby się znacznie lepiej „dogadać” z prezydentem Sarkozym, czy też szefem ECB, J.C. Trichetem.

Dzisiaj rano rynki finansowe dość szybko „przetrawiły” sprawę zamieszania wokół szefa MFW i paniki nie ma. Straty odrabia euro, zyskuje także złoty. Kluczowe w kalendarzu spotkanie ministrów finansów Eurogrupy, które rozpocznie się o godz. 17:00 jest w już w duzej mierze przewidywalne – temat Grecji nie będzie raczej poruszany. Teoretycznie, zatem większe znaczenie mogą mieć dane o inflacji HICP w Eurolandzie, zwłaszcza, gdy miałaby ona zaskoczyć. Więcej na temat publikacji makro piszę w subiektywnym kalendarzu.

EUR/PLN: Notowania nieznacznie naruszyły opór na 3,94, ale od rana to podaż jest bardziej aktywna. Niewątpliwie rynek boi się możliwości interwencji ze strony BGK, który może dzisiaj sprzedawać walutę. To może ściągnąć dzisiaj notowania poniżej 3,92. Wydaje się, że w najbliższych dniach EUR/PLN nie zdoła już powrócić powyżej 3,94.

USD/PLN: Dolar bardzo szybko dotarł do celu, jakim był test poziomu 2,80 (miało się to stać w nieco dłuższej, niż kilkugodzinna perspektywie). Mocne wsparcie to okolice 2,76-2,77. Ich naruszenie jest mało prawdopodobne. Rynek może próbować wykonać drugie podejście na 2,80 w ciągu najbliższych 48 godzin, zwłaszcza, jak EUR/USD zacząłby po południu ponownie iść w dół. Można jednak już pomału myśleć o wariancie formacji podwójnego szczytu na 2,80…

EUR/USD: Obserwowane dzisiaj rano odbicie EUR/USD po silnym spadku z piątku wieczorem będzie raczej krótkotrwałe. Silny opór to okolice 1,4155-70 i jego wyraźne naruszenie jest mało prawdopodobne. Nadal celem dla spadków pozostają wskazywane od jakiegoś czasu okolice 1,3860-1,3900, chociaż nie można wykluczyć, że bardzo silnym poziomem stanie się na razie rejon 1,40.

GBP/USD: Funt złamał w piątek wsparcie na 1,6230, które stało się teraz silnym oporem. Tym samym obserwowane dzisiaj rano odbicie jest raczej typowo korekcyjne. Rynek powinien kierować się w stronę 1,61, a jak się uda to nawet do 1,60 (perspektywa do jutra).