Stan finansów Grecji jest tak zły, że już w czerwcu Unia Europejska i MFW uruchomią kolejny pakiet pomocowy dla Aten – ujawnił wczoraj dziennikowi „Wall Street Journal” przedstawiciel greckiego rządu. Po spekulacjach na temat kolejnego bailoutu przyszedł czas na precyzowanie jego szczegółów.

Pakiet będzie wart 60 mld euro i zabezpieczy środki na obsługę długu w 2012 r. (27 mld euro) i 2013 r. (33 mld euro). Wsparcie okazało się niezbędne, bo wbrew założeniom planu pomocowego z początku zeszłego roku (110 mld euro) Grecja nie zdoła ani w tym, ani w przyszłym roku samodzielnie pozyskać potrzebnych środków na rynkach finansowych.

Drugi plan pomocowy, podobnie jak pierwszy, zostanie wspólnie zorganizowany przez UE i MFW. Tym razem jednak zabezpieczeniem udzielonych pożyczek mają być nieruchomości należące do greckiego państwa. Na tym zależy przede wszystkim kanclerz Angeli Merkel.

W Niemczech udzielenie po raz kolejny pomocy finansowej dla Grecji jest ultraniepopularne. Wczoraj szefowa rządu powiedziała, że Niemcy zdecydują w sprawie ewentualnej dalszej pomocy finansowej dla Grecji dopiero po zapoznaniu się z oceną międzynarodowych ekspertów w sprawie realizacji obecnego programu ratunkowego. – Potrzebuję analizy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego. Dopóki nie będę jej mieć, nie mogę powiedzieć, co należy zrobić. Wszystko inne nie jest dobre ani dla Grecji, ani dla Europy – mówiła wczoraj Merkel.

Po raz pierwszy Grecja ma uzyskać dostęp do Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF). Do tej pory z wartego 440 mld euro pakietu wykorzystano tylko 55 mld euro na pomoc dla Irlandii (resztę wartego 85 mld euro pakietu pokrył MFW), a wkrótce kolejne 40 mld euro (z wartego łącznie 70 mld euro pakietu) ma otrzymać Portugalia. Dodatkowo okres spłaty pożyczek zaciągniętych przez Grecję w ramach pierwszego pakietu pomocowego ma zostać wydłużony z trzech do siedmiu lat.

We wtorek agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła o kolejne dwa szczeble wycenę greckich obligacji (była to czwarta obniżka od kwietnia 2010 r.) właśnie z powodu sygnałów o opracowaniu przez Waszyngton i Brukselę nowego pakietu pomocowego. Zdaniem amerykańskich analityków ostatecznie przekreśla to szanse Grecji na wypełnienie uzgodnionego z UE planu uzdrowienia finansów publicznych i zwiększa ryzyko kontrolowanego bankructwa kraju.

Ekonomiści Hugo Dixon i Neil Unmack napisali we wczorajszym „New York Timesie”, że prywatni inwestorzy, którzy kupili greckie obligacje, będą się musieli pogodzić z utratą przynajmniej 40 proc. ich wartości. Dzięki temu grecki dług w 2012 r. zamiast spodziewanych 159 proc. PKB byłby wart około 100 proc. Ta kwota byłaby – zdaniem autorów artykułu – trudna, ale jednak możliwa do spłacenia.

Na razie jednak ani Berlin, ani Paryż nie chcą przyjąć do wiadomości takiej opcji. Banki obu krajów udzieliły łącznie aż 541 mld euro pożyczek wierzycielom w Grecji, Portugalii, Irlandii i Hiszpanii. Upadek Grecji i ewentualna reakcja domina, które pochłonęłoby niektóre inne kraje południa Europy, oznaczałyby więc kolosalne straty dla Niemiec i Francji.

Wczoraj do Aten przyjechali eksperci Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, aby zbadać, czy grecki rząd wypełnia zobowiązania podjęte w zamian za pomoc 110 mld euro. Pozytywna ocena jest warunkiem wypłaty w czerwcu piątej transzy tego pakietu wartej prawie 20 mld euro.

Podczas ostatniej takiej misji trzy miesiące temu eksperci obu instytucji uznali, że Grekom nie udało się ograniczyć deficytu budżetowego zgodnie z ustalonym kalendarzem. O wiele ostrzejsza jest również recesja, przez co spadają wpływy do budżetu państwa. Grecja wpadła w ten sposób w zaklęty krąg: aby dotrzymać swoich zobowiązań, rząd jeszcze bardziej tnie wydatki, co jeszcze bardziej zaostrza spadek dochodu narodowego. Zdaniem MFW nawet w optymistycznym wariancie Grecji zajmie aż osiem lat odbudowanie poziomu PKB sprzed kryzysu.