Widać, że rynkowi wystarczy obecnie niewiele – odczyt ADP tylko o 20 tys. różnił się od wcześniejszych prognoz. O godz. 14:15 firma ta podała, że szacuje w kwietniu przyrost liczby nowych etatów w gospodarce na 179 tys.. wobec 198 tys. szacowanych przez rynek i 207 tys. odnotowanych w marcu. To automatycznie wyzwoliło impet do kolejnej wyprzedaży dolara względem głównych walut.

W przypadku EUR/USD doprowadziło to do wyraźnego wybicia się ponad poprzedni szczyt na 1,49. Poza odczytem ADP do spadku amerykańskiej waluty mogła przyczynić się też wypowiedź Erica Rosengrena (szefa bostońskiego oddziału FED), który stwierdził, że osłabienie się dolara nie będzie stanowić ryzyka dla wzrostu inflacji. To wszystko sprawia, że dolar ma nadal otwartą drogę do dalszych spadków, chyba, że …. napływające z USA dane makroekonomiczne nie będą słabe, ale fatalne.

Wtedy pojawią się poważne zagrożenia dla rynków akcji, gdyż FED ma tak naprawdę coraz mniejsze możliwości działania – nikt nie zgodzi się na kolejny program QE, to co FED zamierza teraz robić po zakończeniu QE2 w czerwcu, to tylko reinwestowanie dotychczasowych środków (chociaż niektórzy nazwali to QE3). A co jeżeli to będzie niewystarczające?

Słaby odczyt indeksu ISM dla usług – spadek w kwietniu do 52,8 pkt. z 57,3 pkt. pokazuje, że takie pytania mogą się zacząć coraz częściej pojawiać.
To co się dzisiaj rzucało w oczy, to zignorowanie słabszych danych ze strefy euro (odczyty PMI dla usług i nieoczekiwany spadek sprzedaży detalicznej o 1,7 proc. r/r w marcu), co pokazuje, że rynek przywiązuje ogromną wagę do jutrzejszego wystąpienia szefa Europejskiego Banku Centralnego.

Kluczowe będzie to, czy J.C.Trichet zasygnalizuje możliwość kolejnej podwyżki stóp procentowych (czerwiec, lub lipiec), czy też nadal będzie uważał, że ostatnia podwyżka (w kwietniu) nie może być uznana za początek cyklu. Oczywiście, jeżeli przeważać będzie ta druga opcja, to zobaczymy mocniejszą korektę notowań euro. Jeżeli przyjmiemy, że kurs walutowy jest też jedną z możliwości wpływania na poziom inflacji, to ostatnie wyraźne zwyżki notowań euro na rynkach światowych (w kwietniu) mogą stać się pretekstem dla J.C.Tricheta, aby nie korzystać ze zbyt „jastrzębiej” retoryki.

EUR/USD: Pokonanie oporu na 1,49 doprowadziło do szybkiego testowania kolejnego poziomu – 1,4940. Jego naruszenie otworzyłoby drogę do ataku na 1,4980 i dalej 1,50. Tyle, że taki scenariusz na najbliższe godziny nie jest pewny. Rynek może powrócić poniżej 1,4880, gdyż słaby odczyt ISM zwiększa ryzyka dla rynków akcji, a to z kolei może zachęcić do realizacji zysków z bardziej ryzykownych instrumentów i umocnić dolara. Niemniej przed jutrzejszą konferencją ECB, może dojść do udanej próby naruszenia wspomnianych 1,4940. W średnim terminie trend wzrostowy jest dość silny i inwestorzy nie dostrzegają potencjalnych zagrożeń, dopóki nie zaczna się one wyraźnie materializować…