Wysokość rat zdecydowanej większości kredytów frankowych cały czas jest niższa niż rat pożyczek w złotych. Mimo radykalnego wzrostu ceny szwajcarskiej waluty, której kurs w ostatnich latach podskoczył z 2 do ponad 3 zł, wahania wysokości rat kredytów frankowych były zdecydowanie mniejsze niż przy pożyczkach złotowych. Wspólnie z Expanderem przeanalizowaliśmy wysokość rat kredytów hipotecznych od początku 2007 roku (kredyt w wysokości 300 tys. zł na 30 lat).

Dla osób zadłużonych we frankach najlepszy był kwiecień 2010 roku, gdy rata ich kredytu wynosiła tylko 1328 zł. W styczniu obecnego roku za ten sam kredyt trzeba było zapłacić najwięcej, bo prawie 1561 zł (dzisiaj o kilkanaście złotych mniej). Różnica między najwyższą i najniższą ratą w ciągu ostatnich 4 lat sięgnęła 232 zł. Na ten wynik z jednej strony wpływał wzrost ceny franka, a z drugiej spadek LIBOR-u, czyli wskaźnika rynku międzybankowego, od którego zależy oprocentowanie kredytów frankowych.

W przypadku kredytów złotowych nie ma co prawda ryzyka walutowego, ale bardzo zmienny jest wskaźnik WIBOR, od którego zależy wysokość oprocentowania. W ostatnich czterech latach wartość WIBOR-u wahała się między 3,7 a 6,5 proc. W efekcie rata kredytu złotowego w wysokości 300 tys. zł potrafiła się zmienić o ponad 536 zł (najniższa wartość to 1641, a najwyższa – blisko 2200 zł).

"Jak widać, w ostatnich czterech latach osoby zadłużone w rodzimej walucie były bardziej narażone na zmianę wysokości rat i trudniej im było zaplanować miesięczne wydatki" - mówi Jarosław Sadowski z Expandera. Również jeśli porównamy raty nowo udzielanych kredytów, zmienność pożyczek złotowych jest dużo większa niż kredytów we frakach. I to pomimo że marże w walucie są dużo wyższe. W przypadku kredytów we frankach wzrosły one z 1,5 do ok. 4 proc., podczas gdy marże pożyczek złotowych, po wzroście do ok. 2,8 proc., powróciły do poziomów sprzed kryzysu, czyli ok. 1,5 procent.

Komisja Nadzoru Finansowego uważa jednak, że większa zmienność rat kredytów złotowych nie jest dowodem na to, że są one mniej bezpieczne dla pożyczkobiorców niż kredyty w złotych. "Polscy kredytobiorcy mieli szczęście, że w krótkiej historii mieszkaniowych kredytów walutowych gwałtownemu osłabieniu złotego towarzyszyły obniżki stóp procentowych w Szwajcarii. Nie zawsze tak musi być" - ostrzega Marta Chmielewska-Racławska z KNF.

Jednak ekonomiści uważają, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. "Według mnie jest to możliwe tylko wówczas, gdy Szwajcaria będzie się szybko rozwijała i podnosiła stopy procentowe, a u nas będzie kryzys gospodarczy i frank będzie cały czas drogi. Proszę ocenić, jakie jest prawdopodobieństwo takiego scenariusza" - pyta Marek Zuber z Dexus Partners.

Trzeba jednak pamiętać, że zdolność kredytowa liczona w walucie jest o 20 proc. niższa niż w złotych i tylko w siedmiu bankach można jeszcze dostać kredyty we frankach.