W piątek rano byliśmy świadkami ponownego osłabienia się dolara. To nadal efekt wczorajszych słabszych danych o cotygodniowym bezrobociu, które sprawiają, że w bitwie „Bernanke kontra rynek”, to szef FED zdaje się mieć rację powtarzając od jakiegoś czasu, że nie należy spodziewać się szybkiej poprawy na rynku pracy, pomimo postępującego ożywienia. Podczas wczorajszego spotkania w Arlington powiedział też, iż w tym roku dynamika PKB może wynieść 3-4 proc., a ryzyko deflacji w ostatnich miesiącach spadło. Pytany o to, dlaczego zatem rynkowe stopy procentowe idą w górę, odparł „dyplomatycznie” w ten sposób rynek dyskontuje poprawę sytuacji gospodarczej.

Zresztą tematyka inflacji zaczyna powracać i niewykluczone, że jej znaczenie w kolejnych miesiącach jeszcze wzrośnie. Wczoraj o tym, że Europejski Bank Centralny będzie uważniej monitorował sytuację, zwłaszcza, że wskaźnik CPI w strefie euro może przez najbliższe miesiące utrzymać się powyżej 2,0 proc., wspomniał J.C.Trichet, co stało się bezpośrednią przyczyną wyraźnej aprecjacji euro. Z punktu widzenia naszego krajowego rynku, kluczowe były zwyżki EUR/USD (doprowadziła do spadku USD/PLN w okolice 2,88 dzisiaj rano i EUR/CHF, która sprawiła, że kurs franka o poranku na chwilę naruszył barierę 3,00.

Co dzisiaj? Mamy sporo danych makro, które mogą jednak wesprzeć dolara. Dodatkowo za umocnieniem amerykańskiej waluty mogą przemawiać informacje z Chin. Doradca Ludowego Banku Chin (PBoC), niejaki Xia Bin, przyznał, że istnieje przestrzeń do dalszych podwyżek stóp procentowych, co popsuło nastroje w Azji i zachwiało dzisiaj rano rynkiem surowców. Takie zachowanie się rynków światowych może przełożyć się na osłabienie złotego – więcej w subiektywnym kalendarzu i analizie technicznej.

EUR/PLN: Notowania naruszyły dzisiaj rano nieznacznie poziom 3,88, ale później powróciły poniżej. Od dołu mocne wsparcie to rejon 3,8600-3,8640. Wydaje się, że czeka nas konsolidacja z próbą ustanowienia nowego szczytu po południu. W krótkim terminie brakuje czynników mogących umocnić złotego, gdyż wczorajsze dane o grudniowej inflacji były zgodne z rynkiem, a ewentualna podwyżka stóp procentowych w końcu stycznia przez RPP, wydaje się być zdyskontowana. Tym samym ważną barierą, którą możemy przetestować w najbliższych dniach, mogą stać się okolice 3,89-3,90.

USD/PLN: Zejście poniżej dołków z 4-5 stycznia na 2,9150, to teoretycznie zły sygnał, dodatkowo potwierdzany zachowaniem się dziennych wskaźników. Poziom ten stanie się teraz ważnym oporem. Wcześniej do przejścia będą też okolice 2,90, które naruszyliśmy rano. Mocne wsparcie to rejon 2,88, gdzie spadliśmy o poranku. Nie można jednak wykluczyć sytuacji w której rynek spróbuje wydostać się powyżej 2,9150 w najbliższych dniach (ważne będzie tutaj zachowanie się EUR/USD).

EUR/USD: Rano notowania nieco naruszyły sylwestrowe szczyty na 1,3430, co jednak okazało się być pułapką. Tym samym w/w opór nadal obowiązuje. Dzisiaj mamy już 5 sesję zwyżki, a trzecią tak dynamiczną. Tym samym będzie rosnąć presja na korektę. Nie można wykluczyć,że na koniec dnia spadniemy w okolice 1,3300-1,3330.

GBP/USD: Funt przedłużył obserwowaną od kilku dni zwyżkę, zbliżając się do kolejnego ważnego oporu na 1,59. Nie udało się jednak go przetestować, a obserwowana od kilkunastu godzin korekta może nabrać rumieńców, co przełożyłoby się na powrót w okolice naruszonego wcześniej oporu,a teraz wsparcia na 1,5750.