Nowy rok nie będzie pod względem gospodarczym lepszy od mijającego. Według opublikowanego wczoraj sondażu instytutu Gallupa 30 proc. ankietowanych spodziewa się poprawy sytuacji, a 28 proc. pogorszenia. Ale charakterystyczny jest rozkład między pesymistami i optymistami – na Zachodzie dominują ci pierwsi, drudzy zaś w krajach rozwijających się. To dowód, że światową gospodarkę ciągną dziś do przodu nowe potęgi.

"Kryzys zmienił międzynarodowy układ gospodarczy. Po raz pierwszy motorem, który wyciąga świat z zapaści, są Chiny, a nie USA. Widać to nie tylko po danych wzrostu PKB, ale także nastrojach" - wskazuje w rozmowie z „DGP” Simon Tilford, ekonomista londyńskiego Center for European Reform.

Nie dziwi zatem, że Chińczycy są największymi optymistami spośród 65 tysięcy osób z 53 państw przepytanych przez Gallupa. Poprawy sytuacji gospodarczej spodziewa się aż 58 proc. z nich, podczas gdy pogorszenia tylko 12 proc. Podobne nastroje panują w pozostałych państwach BRIC – Brazylii, Indiach i w mniejszym stopniu Rosji. Takie wyniki jednak nie dziwią, biorąc pod uwagę prognozy wzrostu gospodarczego. Zdaniem MFW w przyszłym roku w Chinach zwiększy się on o 9,6 proc., w Indiach o 8,4 proc., a w Brazylii i Rosji o nieco ponad 4 proc.


Natomiast dotychczasowe potęgi gospodarcze ogarnął pesymizm. W krajach G7 liczba osób, które uważają, że sytuacja gospodarcza się pogorszy (36 proc.), zdecydowanie przewyższa liczbę tych, którzy uważają, że się poprawi (17 proc.). Nawet w znanej z pozytywnego stosunku do życia Ameryce liczba pesymistów jest o 9 punktów większa od optymistów. Przyczyną jest powolne wychodzenie kraju z kryzysu i przede wszystkim bezrobocie, które od miesięcy utrzymuje się na poziomie prawie 10 proc.

Jeszcze gorsze nastroje panują w Wielkiej Brytanii i Francji. Poprawy sytuacji spodziewa się tylko 8 proc. Brytyjczyków i 3 proc. Francuzów. W Europie Zachodniej dobre nastroje panują tylko w krajach skandynawskich, Szwajcarii oraz do pewnego stopnia w Niemczech, ale ten kraj zanotował w tym roku najwyższy od lat wzrost gospodarczy.

"Nastroje społeczne do pewnego stopnia są samospełniającą się prognozą gospodarczą, bo od nich w znacznym stopniu zależy, czy ludzie będą więcej konsumować i brać kredyty, a przedsiębiorcy inwestować" - mówi „DGP” Daniel Cohen, profesor Ecole d'Economie de Paris. "Jednak nastroje ludzi odzwierciedlają nie tylko obiektywną kondycję gospodarki, ale także wiele innych czynników, przede wszystkim kulturowych" - dodaje.


I rzeczywiście, z sondażu Gallupa wynika, że o wiele lepsze nastroje niż we Francji czy Wielkiej Brytanii panują w krajach, których poziom rozwoju jest niepomiernie niższy. W Afganistanie optymistów jest o 24 proc. więcej niż pesymistów, w Iraku o 17 proc., w Bangladeszu o 23 proc.

Natomiast Polsce, jeśliby oceniać po nastrojach społecznych, bliżej jest do rozwiniętych państw Zachodu niż do rynków wschodzących. Tylko 11 proc. z nas uważa, że przyszły rok przyniesie poprawę sytuacji gospodarczej, podczas gdy 24 proc. pytanych jest przeciwnego zdania. 44 proc. uważa, że sytuacja się nie zmieni.