Jean-Claude Trichet potwierdza, że EBC nadal będzie skupował obligacje państw strefy euro. Cieszą się państwa z grupy PIIGS zagrożone bankructwem – m.in. Hiszpania, Portugalia i Włochy. Sceptyczne są Niemcy. Inicjatywa Trichet przynajmniej na chwilę ratuje z tarapatów przywódców UE, którzy sami nie mają już pomysłu, jak uspokoić rynek.

Prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) zapowiedział także utrzymanie preferencyjnych kredytów dla zadłużonych banków w Irlandii i innych krajach, gdzie załamał się rynek nieruchomości. I ogłosił utrzymanie na rekordowo niskim poziomie 1 procentu stóp procentowych (inflacja w strefie euro w listopadzie wyniosła 1,9 proc.).

Dobry dzień dla Madrytu

Decyzja EBC spowodowała spadek rentowności obligacji m.in. Hiszpanii, Portugalii i Włoch, bo inwestorzy uznali, że udzielanie pożyczek tym krajom jest mniej ryzykowne. Kurs euro do dolara co prawda osłabł o 0,5 proc., jednak utrzymał się powyżej parytetu 1,30.

Na razie ryzyko załamania Hiszpanii wydaje się oddalać. Wczoraj Madryt z powodzeniem sprzedał obligacje warte 2,5 mld euro. Zamówienia były 2,3 razy większe niż oferta hiszpańskiego rządu. Spadła także o 9 pkt bazowych (do 5,16 proc.) rentowność bonów skarbowych królestwa.

– Głównym problemem Hiszpanii jest kondycja banków i skala złych długów, jakie mają one w swoim bilansie – tłumaczy „DGP” Simon Tilford, ekspert londyńskiego Center for European Reform (CER). Inni eksperci ostrzegają, że wsparcie EBC ma tylko charakter doraźny. – Nikt nie wie, ile banki Eurolandu mają niespłacalnych kredytów. Może to być bilion, a nawet dwa biliony euro – mówi „DGP” Cinzia Alcidi z brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS). Jej zdaniem takiej kwoty nie udźwignie już żaden plan ratunkowy finansowany przez podatników.

Przeciw dalej idącym zobowiązaniom EBC jest szef Bundesbanku, Axel Weber. Jego zdaniem skup na dużą skalę obligacji oznacza, że bank traci niezależność i ulega naciskom polityków. EBC zaczął skupować obligacje krajów unii walutowej w maju, ale do tej pory nabył jej jedynie za 67 mld euro, kilkadziesiąt razy mniej niż amerykańska Rezerwa Federalna.

EBC dalej skupuje obligacje m.in. dlatego, że plan ratunkowy dla Irlandii z początku tego tygodnia okazał się mało skuteczny. Inwestorzy wciąż obawiają się, że o pomoc zwrócą się kolejne państwa na czele z Portugalią i Hiszpanią. Europejski Fundusz Stabilności Finansowej ma za mało funduszy na „wykupienie” tego ostatniego kraju, zaś Berlin nie zgadza się na wyłożenie na ten cel dodatkowych pieniędzy. Kanclerz Angela Merkel odrzuca też możliwość emisji wspólnych obligacji państw strefy euro oraz zawiązania przez nie unii celnej.

Niepokój za oceanem

Kryzys w Europie wywołuje coraz większe zaniepokojenie w Waszyngtonie. W środę wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Skarbu powiedział agencji Reutera, że USA są gotowe partycypować w zwiększeniu unijnego programu stabilizacji finansowej. Miałyby to uczynić poprzez zwiększenie swojej składki do MFW, który ratuje kraje Eurolandu przed bankructwem.