"Po raz pierwszy w roku wyborczym jakiś rząd zdecydował się na tak realistyczny, oszczędny budżet" - podkreślił w sobotę w radiowej Trójce poseł PO Jarosław Gowin (w 2011 r. mają odbyć się wybory parlamentarne). Gowin zaznaczył, że projekt przewiduje ograniczenie deficytu i wydatków, zaś założenia dotyczące wzrostu PKB są realistyczne i "skromne".

Poseł PO sprzeciwił się także podatkowi bankowemu. "Przeanalizowaliśmy, jak to wygląda w innych krajach. Widać wyraźnie, że takie obłożenie banków podatkiem tak naprawdę jest wyciągnięciem pieniędzy z portfeli klientów tych banków" - powiedział.

Z kolei eurodeputowany PSL Jarosław Kalinowski uważa, że "zbijanie deficytów" jest obecnie nie tylko tendencją, ale koniecznością większości państw europejskich, w tym Polski.

Polityk ludowców podkreślił, że planowany na przyszły rok deficyt budżetowy jest o 12 mld zł mniejszy niż w tym roku. Jego zdaniem prognoza wzrostu PKB "jest nie za bardzo przesadzona". Natomiast wprowadzenie podatku bankowego należy rozważyć w następnych latach.


Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak skrytykował rząd za podwyżkę podatku VAT. "Premier Tusk powiedział, że nie będzie łupił banków, ale łupi kieszenie obywateli, dlatego że podwyżka VAT-u będzie generowała podwyżkę cen żywności" - podkreślił Błaszczak. Jego zdaniem ta podwyżka dotknie najuboższych.

Według Błaszczaka wprowadzenie podatku od banków wcale nie musiałoby odbić się negatywnie na ich klientach, bo rynku pilnują Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisja Nadzoru Finansowego. "Jeżeliby banki przerzucały koszty na klientów, to te instytucje, podległe premierowi, powinny stać na straży tego, żeby koszty nie były przerzucane" - uważa Błaszczak.

Szef klubu PiS skrytykował też rząd za przesunięcie 7,5 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Z kolei w ocenie wicemarszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha (Lewica) podatek bankowy dyscyplinowałby prezesów tych instytucji i całą politykę bankową. "Szukajmy takich rozwiązań zarządzających gospodarką, które rzeczywiście będą mobilizowały do lepszego działania, a nie drenowały portfele tych najuboższych" - mówił Wenderlich.

W piątek rząd przyjął wstępnie projekt budżetu na 2011 r., przewidujący deficyt w wysokości 40,2 mld zł. Teraz dokument trafi do konsultacji Komisji Trójstronnej do spraw Społeczno-Gospodarczych.