To rolnicy łupią nas na jedzeniu
Rządowi komisarze mają sprawdzać, czy markety nie zawyżają cen. Nic bardziej błędnego - okazuje się, że za drożyznę w sklepach odpowiadają rolnicy. To właśnie oni dostają lwią część zysków ze sprzedaży żywności. Zarabiają oni nawet więcej niż ich koledzy po fachu z innych krajów Unii.
- Polskie firmy wygrywają z marketami
- Żwyność podrożeje. Mróz wybił zboża
- Oto najtańszy market w Polsce
- Carrefour zwalnia 1700 osób
- Rolnicy zarabiają grosze
- Rząd będzie kontrolował ceny w marketach
- Weterynarze nie pozwolą zabić świni
- "Zdrowa żywność" to czysty marketing
- Tak oszukują polskie sklepy
- Hipermarkety niszczą polskie firmy
- Kupujesz telewizor? W sieci zaoszczędzisz
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reguły gry na naszym rynku żywnościowym dyktują rolnicy, mleczarnie i masarnie – wynika z badań Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, do których dotarł Dziennik Gazeta Prawna. W przypadku mięsa czy chleba udział przetwórców w cenie detalicznej sięga od 50 do 70 proc., podczas gdy sklepu wynosi od 8 do 15 proc.
Opinia, że najwięcej śmietanki na rynku żywności zbiera handel, to mit, który nie znajduje pokrycia w faktach. "Najbardziej zyskują producenci i przetwórcy. Co więcej, udział polskich rolników w ostatecznej cenie towaru nie tylko nie odbiega od innych krajów, ale niejednokrotnie bywa nawet wyższy. Tak jest w przypadku zboża czy mleka" - mówi Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Fakty są takie: na maśle, serze czy mleku najbardziej zarabia rolnik. Jego udział w cenie detalicznej towaru wynosi od 40 do 60 proc. Na sklepy przypada około 30 proc. W przypadku hodowców drobiu ich udział w cenie detalicznej sięga od 70 do 80 proc. Marże przetwórcy i handlowca są prawie równe – wynoszą po około 15 proc.
Proporcje na korzyść rolników i przetwórców nie zmienią się wiele nawet wówczas, gdy dołoży się opłaty, które stosują duże sieci handlowe wobec swoich dostawców. Chociaż naliczono ich łącznie aż 20 (sieci każą sobie płacić np. za postawienie towaru na eksponowanym miejscu), co daje im od 15 do 30 proc. zysku, to i tak udział handlu w ostatecznej cenie produktu nie jest dominujący.Przyznają to sami producenci i przetwórcy, którzy zresztą nie kryją, że na współpracy z sieciami nieźle zarabiają.
Więcej informacji: Ceny windują producenci, a nie handel
p













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!