Wielkie promocje. Auta tańsze o 20 tysięcy
Promocje na auta będą w tym roku krótkie, lecz bardzo mocne. Bo dealerzy zetną ceny nawet o 20 tysięcy, a zimowe opony, darmowe ubezpieczenia czy różne dodatki to będzie standard. Trzeba się jednak spieszyć, bo najlepsze sztuki już znikają z salonów.
- Unia oznakuje gumy. Tak jak pralki
- Nie będzie kredytów na święta
- Sprzedawcy oszukanych aut trafią za kratki
- Wielkie promocje przed świętami
- Rząd pomoże koncernom motoryzacyjnym
- Auto najlepiej kupić na kredyt u dealera
- Tak oszukują nas markety
- Importerzy nowych samochodów liczą straty
- Promocje na auta? Nie w Polsce
- Kupujemy ubrania, nie samochody
- Polacy rzucili się na auta z kratką
- Francuscy rodzice idą na wojnę z Renault
- Europejska motoryzacja odbija się od dna
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyprzedaże samochodów z rocznika 2009 będą w tym roku trwały wyjątkowo krótko. Tylko nieliczni importerzy będą mieli czym handlować do marca czy kwietnia, jak to zwykle bywało w poprzednich latach. Aut na sprzedaż brakuje, bo koncerny ograniczyły produkcję.Niemal wszystkie koncerny motoryzacyjne oferują już rabaty na rocznik 2009. Importerzy oficjalnie twierdzą, że z zakupem samochodów po promocyjnych cenach nie należy się spieszyć. Jednak, jak wynika z naszej sondy, najbardziej atrakcyjne modele są już w salonach mocno przebrane, mimo że promocje zaczęły się niespełna trzy tygodnie temu.
Tak jest np. w Skodzie, która jest największym sprzedawcą samochodów w naszym kraju. Na dostawę octavii II czy fabii II trzeba czekać nawet do ośmiu tygodni. Oznacza to, że zamówione dziś auto można będzie odebrać dopiero w styczniu. Nietrudno zatem odgadnąć, że wyprzedaż skończy się w tym przypadku już w grudniu. Niewielu importerom wystarczy samochodów na dłużej niż do stycznia 2010 r. W poprzednich latach zwykle dopiero wtedy promocje rozkręcały się na dobre i trwały nawet do końca kwietnia.Dlaczego tak jest? Koncerny motoryzacyjne ograniczyły produkcję, a kiedy na Zachodzie uruchomiono dopłaty do zakupu nowych aut, z polskiego rynku zostało wyssane około 40 tys. samochodów.
Kupując teraz samochód, oszczędza się średnio kilka tysięcy złotych. W salonach Skody można otrzymać bonus od 2,5 tys. zł (na fabię II) do 7 tys. zł (na octavię II). Fiata pandę można kupić ze zniżką do 4 tys. zł, a wybrane wersje cromy nawet o 20 tys. zł taniej. W salonach Toyoty przeceny sięgają 5–6 proc. Pozostali importerzy też nie zasypiają gruszek w popiele. Renault oferuje opusty od 4 tys. zł (megane) nawet do 13 tys. zł (laguna), a Hyundai obniżył ceny od 3,1 tys. zł (i10) do 14 tys. zł (santa fe). Importerzy oferują nie tylko rabaty, ale również dodatkowe opcje wyposażenia (klimatyzacja, radio mp3) czy też preferencyjne warunki finansowania zakupu (atrakcyjny kredyt, leasing) lub pakiety ubezpieczeniowe.
Więcej informacji: Wyprzedaże aut będą w tym roku wyjątkowo ograniczone












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!