Na święta grożą nam puste półki
Szykuje się powrót z czasów komunizmu - na Boże Narodzenie grożą nam puste półki. Tak jak kiedyś tłumaczenie będzie jedno - "nie dowieźli na czas". Kryzys zniszczył bowiem rynek transportowy. Dostawcy nie dadzą rady sprostać zwiększonym zamówieniom towaru przed świętami.
- Miesięcznie plajtuje 60 polskich firm
- Tiry wreszcie trafią na tory
- Statki z Szanghaju trafią do Gdańska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Handlowcy mogą mieć problem z zapełnieniem półek sklepowych w okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia, gdyż coraz trudniej przewidzieć skalę wydatków konsumenckich, a długie terminy dostaw uniemożliwiają uzupełnienie zapasów w krótkim czasie.
Wrześniowa sprzedaż w głównych centrach handlowych była słabsza niż zakładano, toteż detaliści nie mają pewności, ile powinni zamawiać na święta, mogą być więc zmuszeni do odnawiania zapasów na ostatnią chwilę. Ale globalny przemysł transportowy tkwi w okowach najgorszego kryzysu od przeszło 20 lat, dlatego nie może szybko zwiększyć wielkości ładunków, ani też błyskawicznie dostarczać towarów.
Ta sytuacja może oznaczać podwójny cios dla detalistów i producentów – ostrzega John Manners-Bell, szef analitycznej firmy Transport Intelligence. „Detaliści i producenci sparzyli się w zeszłym roku i będą teraz bardzo ostrożni, aby nie przesadzić z zapasami w okresie handlowego szczytu. Jeśli jednak przed świętami popyt konsumentów wyraźnie wzrośnie, możemy być pewni, że w przewozowym potencjale pojawi się wyrwa”.
Jego zdaniem takie firmy, jak Nokia, Ericsson i Philips już dały do zrozumienia, iż obawiają się problemów z dostawami na okres świąteczny.
Więcej informacji: Puste półki na święta, bo nie dowieźli












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!