Ubezpieczyciele płacą za mało
Sąd przyznał rodzicom po śmierci dziecka cztery razy wyższe zadośćuczynienie niż obecnie towarzystwa wypłacają przeciętnie z własnej woli. Jeśli kolejne orzeczenia sądów będą podobne, branża ubezpieczeniowa musi się liczyć z wypłatami rzędu od 0,5 do nawet 1 mld zł rocznie
- Unia puści polskich kierowców z torbami
- Kopacz sięga do kieszeni kierowców
- Wynająłeś mieszkanie? Ubezpiecz je
- Polisy od żywiołów nie przynoszą zysku
- Sprawdź, co złodziej wyniesie ci z domu
- Kupisz polisę zdrowotną? Ulg nie będzie
- Zobacz, którą firmą wysłać prezenty
- Tak ubezpieczyciele ukrywają podwyżki cen
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie jestem upoważniony do podawania konkretnej kwoty, mogę tylko powiedzieć, że to około cztery razy tyle, ile przeciętnie wypłacają towarzystwa bez wyroku sądu" - mówi Janusz Cymer, partner w Kancelarii Prawnej Kurier Gęga - Cymer, która prowadziła sprawę o zadośćuczynienie. Wyrok w tej sprawie był prawdopodobnie pierwszą decyzją polskiego sądu w sprawie wysokości zadośćuczynienia po śmierci bliskiej osoby.
Przypomnijmy, że z danych zebranych przez DGP wśród towarzystw wynika, że przeciętna wypłata oscyluje między 20 a 25 tys. zł. Z kolei według informacji z jednej z większych kancelarii odszkodowawczej Votum w 100 prowadzonych przez nią sprawach średnia wypłata wyniosła 33 tys. zł. Oznaczałoby to, że w tym wypadku sąd orzekł około 100 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców po śmierci nastoletniej córki.
Ta przeciętna uwzględnia również wyższe niż średnia wypłaty dla rodziców po stracie dzieci i dla dzieci po stracie rodziców, które wynoszą zwykle 30–40 tys. zł, a w niektórych przypadkach nawet 60 tys. zł. Średnią zaniżają wypłaty dla rodzeństwa na poziomie około 10–20 tys. zł, a czasem nawet 5 tys. zł. Nie jest jednak wykluczone, że sąd zmieni zdanie, bo sprawą będzie zajmował się jeszcze raz. "Zasądzone zadośćuczynienie stanowi około 60 proc. kwoty żądanej pozwem, dlatego wnieśliśmy już apelację od wyroku" - mówi Janusz Cymer. Dodaje, że ubezpieczyciel wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie złożył zaskarżenia. Z punktu widzenia poszkodowanych i branży istotna jest nie tylko sama kwota, ale też uzasadnienie decyzji o wysokości zadośćuczynienia. Nie jest ono zbyt długie – zajmuje niecałą jedną stronę z 11 stron orzeczenia. Jeszcze w tym roku powinny pojawić się kolejne tego typu orzeczenia.
"Mamy już obecnie w sądach pozwy dotyczące roszczeń 25 osób, ale w żadnej sprawie nie zapadło jeszcze rozstrzygnięcie. Spodziewamy się, że pierwsze sprawy trafią na wokandę już w listopadzie" - mówi Damian Kuraś, rzecznik Europejskiego Centrum Odszkodowań, jednej z większych kancelarii odszkodowawczych w Polsce.
Więcej informacji: Ubezpieczyciele wypłacają za niskie odszkodowania
p












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!