Mieczysław Kasprzak (PSL) - jako przedstawiciel wnioskodawców – wskazywał, że projekt zakłada wprowadzenie stałego dodatku pieniężnego dla niektórych emerytów, rencistów, osób pobierających świadczenia przedemerytalne, zasiłki przedemerytalne, emerytury pomostowe albo nauczycielskie świadczenia kompensacyjne. Proponowane rozwiązanie byłoby również zastosowane w przypadku służb mundurowych, kombatantów oraz inwalidów wojennych. Dodatek miałby być wypłacany raz w roku.

Jest to projekt prosty, przejrzysty i zrozumiały - ocenił Kasprzak. Zgodnie z propozycją ludowców, jeżeli świadczenie lub ich suma nie przekraczałyby 1 tys. zł, dodatek wynosiłby 500 zł, a jeżeli byłyby pomiędzy 1 tys. a 1,5 tys. zł dodatek wynosiłby 400 zł. Świadczenie w przedziale 1,5 tys. - 2 tys. zł uprawniałoby do 300 zł dodatku. PSL przewiduje, że ich propozycja będzie kosztowała budżet państwa ok. 2,8 mld zł. Okres zimowy jest szczególnym okresem, kiedy wydatkuje się więcej środków finansowych: - wskazał Kasprzak wyliczając m.in. koszty wynikające z ogrzewania czy wydatki na żywność. Chcemy, by dodatek przysługiwał raz do roku, wypłacany byłby w grudniu, (…) do czasu aż urealnione zostaną te najniższe świadczenia - dodał.

Waldemar Andzel (PiS) stwierdził, że Prawo i Sprawiedliwość zna i doskonale rozumie potrzeby emerytów i rencistów w zakresie wsparcia finansowego. Wskazał, że wysokość świadczeń wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w wielu przypadkach jest bardzo niska, co rodzi uzasadnione oczekiwanie ze strony świadczeniobiorców.

Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom społecznym, rząd PiS pod kierownictwem premier Beaty Szydło w czasie zaledwie dwóch lat kierowania krajem podjął wiele działań zmierzających do poprawy sytuacji społecznej i finansowej osób oczekujących zmian - powiedział, wymieniając m.in. obniżenie wieku emerytalnego, wprowadzenie bezpłatnych leków dla seniorów oraz waloryzację rent i emerytur. "PiS ma własny program wsparcia dla emerytów i rencistów, z którym szło do wyborów i w nich zwyciężyło. (…) Nie ma naszego poparcia dla populistycznych zagrywek opozycji, w postaci takich jak ten projektów" – stwierdził, zapowiadając, że PiS będzie za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Agnieszka Hanajczyk (PO) oceniła, że projekt – tak jak mówił poseł wnioskodawca - jest bardzo prosty, bardzo przejrzysty, bardzo zrozumiały i pewnie bardzo by się podobał emerytom i rencistom. Zarekomendowała w imieniu klubu przyjęcie projektu. Wcześniej posłanka Platformy, odnosząc się do wystąpienia Andzela, pytała go: czy jeżeli będzie więcej emerytów - a będzie bo obniżono wiek emerytalny - to emerytury będą niższe czy wyższe?.

Paweł Grabowski (Kukiz’15) stwierdził, że w zasadzie jest już po wszystkim i zastanawia się, czy jest sens wygłaszać stanowisko i odnosić się do projektu, bo przedstawiciel PiS złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Z arytmetyki sejmowej wynika wprost, że ten projekt już leży w śmietniku - stwierdził, oceniając, że propozycja jest dobrym przyczynkiem do dyskusji na temat systemowych rozwiązań emerytalnych. Stanowisko w imieniu klubu Nowoczesna zostało złożone na piśmie.

Krystian Jarubas (PSL) stwierdził że jest to smutny dzień dla emerytów. Wskazywał na podwyżki m.in. cen masła, jajek, wędlin, cukru, paliwa. To nie koniec podwyżek, to będą drogie święta dla was, kochani seniorzy. To, jak będą wyglądały, zależy od posłów PiS; wprawdzie złożyli wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu, ale mam nadzieję, że przyjdzie chwila refleksji i wniosek zostanie wycofany - powiedział. To smutne, bo dzięki głosom seniorów wielu posłów PiS dostało się do Sejmu. A dziś to seniorom PiS podziękowało szczególnie, oczywiście słowo +podziękowało+ należy wziąć w cudzysłów - dodał. Jak stwierdził, proponowana ustawa nie rozwiąże wszystkich problemów i nie będzie przełomem, ale byłaby dobrym krokiem.

Mieczysław Kasprzak (PSL) po serii pytań ocenił, że dla PiS emeryci nie są ważni. Gdyby byli ważni, to byście dzisiaj powiedzieli tak: trzeba dać. Wy czekacie z tym na przyszły rok i przyszłą jesień (…) bo w przyszłym roku będą wybory - powiedział. Mówicie, że my prowadzimy populistyczną grę. Nie, my dzisiaj sprawdzamy, jaka jest wasza wiarygodność i rzetelność - dodał.