Doradcy emerytalni ZUS wyliczają prognozę przyszłych świadczeń osób, które nabędą uprawnienia emerytalne. Najwyższe świadczenia wylicza się obecnie w Warszawie, co nie jest niespodzianką. Tu większość nowych emerytów będzie otrzymywać od 3,5 do 5 tys. zł. W pozostałych regionach emerytury będą jednak sporo niższe, ale w większości zamkną się między 2 a  tys. zł. To na ogół powyżej przeciętnej emerytury, która wynosi dziś 2164 zł. Wspomniane prognozy ZUS to rodzaj wskazania, jakie będą świadczenia w danym regionie. Nie są to jednak pełne informacje, nie ma w nich także informacji, ile osób w poszczególnych oddziałach ZUS otrzyma wyłącznie emeryturę minimalną, która dziś wynosi 1 tys. zł.

Kto pierwszy, ten lepszy?

Ale mimo to można wyciągać już pewne wnioski dotyczące tego, jak może wyglądać obniżenie wieku emerytalnego w praktyce. Ze spotkań doradców emerytalnych z ubezpieczonymi wynika, że zwłaszcza osoby o wynagrodzeniach zbliżonych do przeciętnych i wyższych rozważają odłożenie decyzji o przejściu na emeryturę. Im wyższa pensja, tym wyższa korzyść z pozostania w pracy - mówi rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz.

analizy systemu emerytalnego wynika, że praca dłuższa o rok podwyższa świadczenie o blisko 8 proc. Co oznacza, że osoba, która dziś otrzymałaby świadczenie w wysokości 1,5 tys. zł, czekając 12 miesięcy, zyska co miesiąc po przyznaniu świadczenia 120 zł. Korzyść dla potencjalnych emerytów ze świadczeniami 2 tys. zł i 3 tys. zł byłaby odpowiednio wyższa w tym czasie o 160 i 240 zł.

W regionach słabiej rozwiniętych relatywnie więcej osób zdecyduje się przejść na emeryturę w pierwszym możliwym momencie. Zapewne im mniejsza miejscowość, tym większa będzie skala odejść z pracy. Tam zwykle jest większy niepokój o stałe i dobre zatrudnienie - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Emerytalnych dylematów nie będą miały osoby, którym państwo musi dopłacać do emerytury minimalnej. W ich przypadku korzyść z opóźnienia wzięcia świadczenia byłaby mniejsza lub nie byłoby jej wcale. Dlatego urzędnicy ZUS liczą się z tym, że one pierwsze ruszą po świadczenia.

Co wynika z rozmów

Do końca zeszłego tygodnia doradców emerytalnych ZUS w oddziałach odwiedziło ponad 393 tys. przyszłych emerytów. Pracownicy zakładu zauważają, że większość to osoby, które wkrótce będą miały możliwość przejścia na emeryturę. Zyskają uprawnienia albo już od 1 października, kiedy wchodzi w życie ustawa obniżająca wiek emerytalny, albo w ciągu późniejszych kilkunastu miesięcy.

Doradcy na potrzeby zainteresowanych wykonali 262 tys. obliczeń wysokości przyszłej emerytury. 94 tys. osób poprosiły o prognozę swojego świadczenia w momencie uzyskania prawa do przejścia na emeryturę. Jednocześnie doradcy wykonali 168 tys. symulacji, czyli wyliczenia świadczenia dla osób, które rozważają późniejsze przejście na emeryturę. Ważniejsza jest ta druga grupa, bowiem pokazuje, że ok. 40 proc. tych, którzy odwiedzili ZUS, bierze pod uwagę przejście na emeryturę później, niż daje im znowelizowane prawo.

Jednocześnie doradcy na podstawie rozmów z ponad 32 tys. ubezpieczonych wypełnili bardziej szczegółowe ankiety. Ponad połowa odpytanych ubezpieczonych zamierza przejść na emeryturę w pierwszym możliwym momencie. Około 20 proc. deklaruje, że opóźni decyzję o wzięciu świadczenia, a nieco ponad 20 proc. mówiło pracownikom ZUS, że bierze taką decyzję pod uwagę. Obecnie na emeryturę w momencie nabycia uprawnień przechodzi 83 proc. uprawnionych, a 11 proc. robi to w ciągu roku.

Pracować czy nie

Od 1 października ponad 330 tys. osób zyska uprawnienia do świadczenia z ZUS. Osoby niemające dochodów i pracy wystąpią od 1 października. Ale jak ktoś pracę ma, i ma siłę pracować, a pracodawca nie chce się go pozbyć, powinien to robić jak najdłużej. Szybkie przejście na emeryturę zadziała bowiem przeciwko niemu - mówi ekspert emerytalny Konfederacji Lewiatan Jeremi Mordasewicz.

Tyle że do zupełnie innej decyzji namawia część związkowców. Jest obawa przed kolejnymi zmianami, jakie mogą nastąpić w systemie emerytalnym, i może się okazać, że część osób straci prawa nabyte. Ja rekomendowałbym ubezpieczonym, by skorzystali ze swoich uprawnień do wcześniejszego otrzymywania emerytury, a jeśli zdrowie im pozwala, by pracowali dalej - mówi szef OPZZ Jan Guz.

To, ile osób skorzysta od razu z nabytych praw do emerytury, zależy od trzech czynników: wysokości świadczenia, tego, na ile obecna sytuacja zawodowa i zdrowotna jest argumentem za wzięciem emerytury oraz od znajomości zasad systemu emerytalnego. Niestety, ten ostatni czynnik jest najsłabszy. Widać to nawet w wypowiedzi szefa OPZZ. Z powodu waloryzacji składki na koncie emerytalnym znacznie korzystniej jest opóźnić decyzję o przejściu na emeryturę niż wziąć świadczenie i nadal pracować.