Wyliczenia prezydenckich urzędników zakładają, że koszt reformy to około 40 miliardach złotych w latach 2016-2019. Minister w Kancelarii Prezydenta, Anna Surówka-Pasek wyjaśnia, że obniżenie wieku emerytalnego ułatwi zdobycie pracy młodym ludziom. Ich składki będą jednym ze źródeł finansowania reformy. Przejście na emeryturę będzie uprawnieniem. Te osoby, które będą chciały pracować będą mogły to robić. Minister wyjaśnia, że wciąż będą one odprowadzały składki do systemu emerytalnego. Anna Surówka-Pasek podkreśla, że regulacja nie zakłada wprowadzenia obowiązkowego okresu składkowego. Ustawa obniża wiek emerytalny dla kobiet do 65 lat, a dla mężczyzn do 65 lat.

Ustawa uchwalona w 2012 roku podwyższyła wiek emerytalny do 67 lat i wprowadziła stopniowe zrównanie go dla kobiet i mężczyzn. Posłowie PiS, a także związkowcy z "S" i OPZZ zaskarżyli ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. W maju 2014 roku TK uznał jednak, że jest ona zgodna z ustawą zasadniczą. Wycofanie się z tej reformy wpisał do swojego programu prezydenckiego Andrzej Duda.