Już dwa lata trwa bój seniorów - najpierw z rządem, teraz z ZUS - o wypłatę emerytur zawieszonych na podstawie niekonstytucyjnych przepisów. Chodzi o osoby, które przed 1 października 2011 r. mogły łączyć pracę z pobieraniem świadczenia. Po tej dacie, żeby dostawać pieniądze z ZUS, musiały się zwolnić (chociażby na jeden dzień). Inaczej zakład emerytury zawieszał. Dopiero Trybunał Konstytucyjny w ubiegłym roku uznał, że było to niezgodne z ustawą zasadniczą. Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca – podkreśla prof. Leokadia Oręziak ze Szkoły Głównej Handlowej.

Tyle że emerytów czeka kolejna mało przyjemna niespodzianka. ZUS wypłaci im teraz skumulowane emerytury za okres, kiedy ich nie pobierali. W efekcie zapłacą wyższy podatek, bo od całej otrzymanej kwoty (jednak bez odsetek). Niektóre osoby, jeśli zsumują przychody z pracy, zaległych emerytur oraz terminowo płaconych świadczeń, przekroczą próg dochodowy w wysokości 85 528 zł. A to oznacza, że wpadną w kolejny, wyższy i zamiast 18 proc. zapłacą 32 proc. podatku od wszystkich dochodów.

Wyższe dochody dla części najbiedniejszych emerytów mogą oznaczać kolejne problemy. Jeżeli przekroczą oni kryterium dochodowe, nie będą mogli korzystać z pomocy społecznej. Seniorzy po raz kolejny będą karani za błędy rządu - zauważa Stanisław Szwed, wiceprzewodniczący sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny (PiS). Eksperci wskazują, że jeśli ustawodawca nie rozwiąże tego problemu, to poszkodowani mogą dochodzić swoich racji przed sądami. A to dla emerytów oznacza kolejne wydatki.