Według danych na koniec 2012 roku ubezpieczonych w funduszach emerytalnych było 11 mln 755 tys., podczas gdy kont w OFE na koniec tego roku było 15 mln 942 tys. Różnica to 4,2 mln osób - 26 proc. Czyli te osoby, choć mają konta w OFE, nie opłacają składki. I wszystko wskazuje na to, że gdy przyjdzie do wyboru między ZUS a OFE, z automatu większość z nich znajdzie się w ZUS. Stanie się tak, bo zapewne większość z nich nie podejmie żadnej decyzji. A zgodnie z założeniami zmian i koncepcją tak zwanej domyślności, kto nie złoży deklaracji, że chce pozostać w OFE, trafi do ZUS.

Kim są te osoby? To bardzo zróżnicowana grupa - część to osoby pracujące za granicą, inna część to pracujący, ale bez odprowadzania składek emerytalnych. W tej grupie są także bezrobotni bez prawa do zasiłku lub osoby przynajmniej oficjalnie nieaktywne zawodowo. I te "martwe dusze" mogą ożyć - wystarczy, że np emigranci wrócą do kraju, znajdą pracę i znów zaczną zarabiać oraz opłacać składki.

W tej liczbie zawarte są jednak również osoby zmarłe, o oszczędności których nie upomniała się rodzina czy obcokrajowcy, którzy pracowali w Polsce i zgodnie z prawem odprowadzano za nich składkę emerytalną.

Więcej na ten temat, a także o sporze między resortami pracy i finansów o to, ile czasu mają mieć Polacy na podjęcie decyzji w sprawie wyboru między OFE a ZUS, czytaj jutro w "Dzienniku Gazecie Prawnej".