Po emeryturach mundurowych i wydłużeniu wieku emerytalnego czas na kolejne ustawy zapowiedziane w expose premiera Donalda Tuska. Chodzi o ograniczenie przywilejów górniczych i rachunkowość w gospodarstwach rolnych.

Projekty mamy poznać szybko, prawdopodobnie jeszcze w wakacje. Będą systematycznie przedstawiane opinii publicznej i konsultowane. Chodzi m.in. o zmiany w emeryturach górniczych, wprowadzenie rachunkowości dla rolników czy nowe prawo upadłościowe – mówi Adam Jasser, wiceszef komitetu stałego rządu.

Propozycje zmian w emeryturach górniczych szykuje resort pracy. W tej chwili trwa wyliczanie różnych wariantów reformy, tego, ile osób ma być nimi objętych i ile będzie to kosztowało. Wyliczenia powinny być gotowe w czerwcu, potem mają zapaść decyzje polityczne o wyborze konkretnego wariantu. Możliwe, że projekt będzie gotowy już w lipcu. Kancelaria premiera chce, by dotrzymany został termin i ustawa mogła wejść w życie od 1 stycznia, choć dopuszcza okres przejściowy.

Pytanie tylko, czy propozycja będzie oznaczała faktyczne zmiany, czy wyłącznie kosmetykę. Gra idzie o wysoką stawkę. W 2011 r. na emerytury górnicze wydaliśmy 8 mld zł, czyli połowę tego co na KRUS. Tyle że z systemu górniczego korzysta 200 tys. osób, a rolników z KRUS – 1,3 mln osób. Średnia emerytura górnicza należy do najwyższych – w marcu wyniosła 3491,22 zł. Zaś wiek przechodzenia na emeryturę górników jest jednym z najniższych – to niepełne 48 lat.

Dlatego eksperci domagają się zmian. Od dawna jesteśmy w systemie powszechnym i powinni być też tam górnicy. Nie znaczy to, że nie mogą przechodzić na wcześniejszą emeryturę, ale powinny być do tego wykorzystane emerytury pomostowe – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka PKPP Lewiatan. Ale na to nie ma praktycznie szans, bo finalne rozwiązanie ma się trzymać tego, co zapowiedział w expose Donald Tusk. To znaczy, że specjalne uprawnienia emerytalne nie znikną, ale mają być ograniczone do osób pracujących pod ziemią bezpośrednio przy wydobyciu.

W takim przypadku pole manewru jest niewielkie. Wbrew powszechnej opinii w 2005 r. ograniczono uprawnienia emerytalne do osób pracujących na dole, tu nie ma miejsca na jakieś zmiany – mówi Henryk Nakonieczny, były szef górniczej „Solidarności”. Ten podział widać w statystykach – ze 113 tys. zatrudnionych w górnictwie pod ziemią pracuje 88 tys. Co oczywiste, zmian nie chcą związkowcy, ale istnieje też rezerwa ze strony resortu gospodarki, któremu podlega sektor górniczy. Może się okazać, że rządowe zmiany dotyczyć będą tysiąca lub kilku tysięcy stanowisk. Wtedy zyski z całej operacji będą niewielkie.

Kolejną grupą, której mają dotyczyć zmiany, są rolnicy. Zakładają one objęcie podatkiem dochodowym dochodów uzyskiwanych z działalności rolniczej. Największy problem to oddzielenie gospodarstw, które produkują na własne potrzeby, od tych, które utrzymują się ze sprzedaży plonów. Granicą może być 5-hektarowa powierzchnia gospodarstwa, właściciele większych zostaliby objęci nowymi zasadami. Takich gospodarstw jest dziś ok. 700 tys., czyli ok. 30 proc. wszystkich zarejestrowanych. Mogliby oni wybrać albo 19-proc. ryczałt, albo 18-proc. podatek rozliczany na zasadach ogólnych. Pozostali, blisko 1,5 mln rolników, których dochód ze sprzedaży nie przekracza 40 tys. zł rocznie, pozostaliby w dotychczasowym systemie podatku rolnego. Ustawa miałaby wejść w życie od stycznia 2013 r. W przyszłym roku rolnicy mieliby obowiązek określania przychodów, a od 2014 r. zaczęliby płacić określone stawki.

Specjaliści z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej obawiają się jednak, że termin ten może ulec przesunięciu, ponieważ ani polska administracja, ani rolnicy nie są przygotowani do takiej rewolucji.

W Polsce setki hektarów ziemi dzierżawionych jest bez żadnych umów, co oznacza, że dochód z nich nie jest ewidencjonowany – mówi profesor Lech Goraj z IERiGŻ.

Oprócz zmian dotyczących rolników i górników w wakacje powinniśmy poznać szczegóły kolejnej transzy deregulacji zawodów, ma ich być ponad 100. Rząd kończy prace nad ostateczną wersją pierwszej ustawy deregulacyjnej, która zawiera listę 49 zawodów. Kolejne dwie duże zmiany szykowane przez rząd to opisywana już przez nas reforma prawa budowlanego i reforma prawa upadłościowego.