Taki jest wynik sondażu przeprowadzonego przez firmę badawczą ARC Rynek i Opinia na zlecenie DGP. Pozostała część ankietowanych zadowoli się niższym świadczeniem, jeśli będzie pracować krócej.

To rewelacja. To badanie pokazuje, że Polacy podejmują racjonalne decyzje, jeśli im się pokaże rzeczywisty wybór – komentuje te wyniki dr Bogusław Grabowski z Rady Gospodarczej przy premierze.

Ekonomiści przyznają: zaczynamy kalkulować w sprawie najważniejszych życiowych decyzji. Polacy liczą, ile będą dostawać na emeryturze w porównaniu z dotychczasowym wynagrodzeniem i jak trudno im będzie w związku z tym związać koniec z końcem – mówi główny ekonomista Invest-Banku Wiktor Wojciechowski.

Wynik sondażu jest o tyle istotny, że w innych badaniach, gdy Polacy są pytani po prostu o wydłużenie wieku emerytalnego, w przeważającej większości odpowiadają – „nie”. Ale tam nie jest przedstawiana alternatywa w postaci wyższych dochodów. A w naszym systemie emerytalnym każdy przepracowany dłużej rok podwyższa świadczenie o około 9 proc. Wczoraj Janusz Palikot domagał się, by w ewentualnym referendum emerytalnym padło pytanie dokładnie takie jak w naszym sondażu.

Do kompromisu koalicyjnego przekonują się także politycy koalicji PO-PSL. Jak udało nam się dowiedzieć, ustalili, że emerytury częściowe mają wynosić maksymalnie 70 proc. wypracowanego świadczenia, ale nie będzie można ich pobierać, pracując na pełny etat. Najwyższe będą dla osób bezrobotnych. Tzw. częściówki mają dotyczyć tylko tych, których obejmie wydłużony wiek emerytalny.

Opinie ekspertów na temat rządowych ustaleń są podzielone. Dla prof. Mieczysława Kabaja z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych emerytury częściowe to światełko w tunelu. – Powinno jednak zostać procentowo określone, ile traci się za każdy rok rezygnacji z pracy. To byłoby sprawiedliwe – mówi Mieczysław Kabaj.

Jednak zdaniem niektórych ekspertów emerytury częściowe nie są żadnym kompromisem, zwłaszcza w obliczu zmian demograficznych i starzejącego się społeczeństwa.

To będzie furtka, przez którą z rynku pracy będą znikać osoby w wieku przedemerytalnym. Ucierpi na tym budżet i trzeba będzie wyższymi kosztami obciążyć pracujących – zauważa Wiktor Wojciechowski.

Co ciekawe, o ile jesteśmy skłonni dłużej pracować w zamian za wyższą emeryturę, o tyle tylko 22 proc. Polaków popiera likwidację przywilejów emerytalnych. Najwięcej osób zapytanych przez ARC Rynek i Opinia opowiada się za utrzymaniem przywilejów dla policjantów (40 proc.) i nauczycieli (29 proc.), choć te ostatnie i tak wygasają. Zapewne odsetek osób przeciwnych przywilejom byłby większy, gdyby zostali poinformowani, ile dokładnie w skali roku do tych przywilejów dokładają – uważa Wiktor Wojciechowski.