Wbrew oczekiwaniom rządu osoby łączące pracę zawodową z pobieraniem emerytury wybrały świadczenia. Tak wynika z danych zebranych przez „DGP” z oddziałów ZUS. Tym samym Zakład nie zaoszczędzi na wypłatach emerytur. A na to liczył rząd, przygotowując nowelizację przepisów ustawy emerytalnej.

Wybór większości

Osoby, które chcą pobierać emeryturę, muszą rozwiązać stosunek pracy. Takie zmiany wprowadza ustawa z 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 257, poz. 1726). Nowe zasady dotyczą nie tylko osób, które nabyły prawo do emerytury od 1 stycznia 2011 r., lecz także tych, które świadczenie pobierały do 31grudnia 2010 r., kontynuując jednocześnie zatrudnienie u dotychczasowego pracodawcy.

Aby zachować prawo do emerytury z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, konieczne jest zwolnienie się z pracy. Pracownik musi dostarczyć świadectwo pracy, w którym w sposób niepozostawiający wątpliwości jest zapisana data rozwiązania umowy.

Osoby, które nabyły prawo do emerytury między 8 stycznia 2009 r. a 31 grudnia 2010 r. bez konieczności rozwiązania stosunku pracy u dotychczasowego pracodawcy, musiały podjąć decyzję o zwolnieniu do 30 września. Jeżeli do tego czasu nie dostarczyły do zakładu wypowiedzenia, to od 1 października wypłata emerytury została im zawieszona.

– Pierwsze dane szacunkowe wskazują, że emeryci wybrali świadczenia – mówi Kazimierz Sujka, dyrektor oddziału ZUS w Siedlcach.

Tylko w tym oddziale 4250 osób dostarczyło świadectwa pracy. Natomiast jedynie 1250 zawieszono wypłatę emerytur, bowiem nie dostarczyły do końca września dokumentu potwierdzającego odejście z firmy. Podobna sytuacja jest w Sosnowcu.

– W naszym oddziale zawieszono wypłatę świadczeń tylko stu osobom. Pozostali emeryci zdecydowali się na zwolnienie z pracy – potwierdza Joanna Biniecka z oddziału ZUS w Sosnowcu.


W Rzeszowie wypłatę emerytur wstrzymano 532 osobom, w Radomiu – 360, w Białymstoku – 651, w Zabrzu – 1426, a w Wałbrzychu – 890.

– Osoby mające prawo do emerytury przeważnie wybierają świadczenie ze względu na jego stabilność. Do naszego oddziału nadal docierają świadectwa pracy osób, które dopiero je otrzymały od swoich pracodawców. Z tego też powodu dane te będą jeszcze weryfikowane – mówi Wiesława Sadowska-Golka z oddziału ZUS w Radomiu.

Zwolnienie na jeden dzień

Zmienione przepisy, mimo że nakazują zwolnienie z pracy, nie wprowadziły całkowitego zakazu dorabiania i jednoczesnego pobierania emerytury. Wystarczy tylko zwolnić się np. na jeden dzień z pracy u dotychczasowego pracodawcy.

– Ustawodawca nie określił bowiem, jak długo ma trwać przerwa w zatrudnieniu – mówi Karolina Miara, adwokat z Warszawy.

Z informacji ZUS wynika, że nie potwierdziły się czarne scenariusze, z których wynikało, że firmy nie będą chciały ponownie zatrudniać wcześniej zwolnionych emerytów.

– Wielu pracodawców, nie chcąc stracić wybitnych fachowców, porozumiało się ze swoimi pracownikami i ponownie oferuje im pracę – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”, członek Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych.

Z informacji docierających do organizacji pracodawców wynika, że osoby uznane za potrzebne są ponownie zatrudniane. Najwięcej emerytów wraca do pracy do działów kadr i służb pracowniczych.

– Takie zachowanie firm jest racjonalne, bo niby dlaczego mają szkolić nowych pracowników na miejsce osób odchodzących na emerytury – mówi Jeremi Mordasewicz.

Anna Krysiewicz z oddziału ZUS w Białymstoku zwraca jednak uwagę, że dopiero pod koniec miesiąca będzie można dokładanie policzyć, ilu pracodawców faktycznie zdecydowało się na ponowne zatrudnienie byłych pracowników.

Niższe pensje

Z opiniami pracodawców nie zgadzają się jednak związkowcy. Ich zdaniem znowelizowane przepisy to dobra okazja do obniżenia wydatków związanych z prowadzeniem działalności kosztem pracowników.

– Docierają do nas sygnały, że firmy, zatrudniając ponownie zwolnionych emerytów, często proponują im nawet o tysiąc złotych mniej, niż zarabiali we wrześniu – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.

Dodaje, że osoby będące w takiej sytuacji w zasadzie nie mają innego wyjścia, jak zgodzić się na propozycję pracodawcy.

Trudne sprawy dla sądu

Okazuje się, że firmy, ustalając zasady ponownego powierzenia im obowiązków, bardzo swobodnie podchodzą do umów dotyczących przyszłych warunków pracy. Dlatego eksperci proponują wcześniejsze spisanie zawartych ustaleń.

– Najlepszym rozwiązaniem jest sporządzenie umowy na piśmie, w przypadku ustnych ustaleń bowiem pojawia się problem słowa przeciwko słowu – mówi Karolina Miara.

Wyjaśnia, że osoby, które chcą dochodzić swoich praw w sądzie pracy, mogą mieć problemy z kontynuowaniem pracy u tego samego pracodawcy.

– W takim przypadku lepiej poszukać innej firmy, która doceni kwalifikacje starszego pracownika – radzi.