Polska jest zapóźniona wobec reszty Europy w reformowaniu systemu emerytalnego. W tej kadencji wiele się już nie zmieni, więc ciężar reform będzie musiał wziąć na siebie kolejny rząd. Do jego głównych zadań będzie należało zrównanie czasu pracy kobiet i mężczyzn oraz wydłużenie wieku emerytalnego. Takie są wnioski z prezydenckiej debaty dotyczącej przyszłości systemu emerytalnego.

Poszkodowane panie

Żaden z zaproszonych przez prezydenta ekspertów nie sądzi, że zmian dokona ten rząd w trakcie kampanii wyborczej. Ale przyszły nie będzie mógł się cofnąć.

Skutki zapóźnienia odczuwają kobiety – przeciętna emerytura kobieca to 70 proc. kwoty wypłacanej mężczyznom. Do tego blisko jedna trzecia kobiet dostaje emerytury bliskie minimalnej, gdy wśród mężczyzn zaledwie niecałe pięć procent pobiera takie świadczenie.

– Jeśli mówimy, że obecna stopa zastąpienia jest niezła w porównaniu z innymi krajami, nie dotyczy to kobiet – mówiła Irena Topińska z CASE.

W dodatku w przyszłości, w systemie opartym na uzbieranych oszczędnościach, także nie będzie lepiej. Symulacje wypłat emerytur z OFE mówią, że świadczenia kobiet nadal będą niskie. O ile w przypadku mężczyzn stopa zastąpienia (relacja ostatniej emerytury do pensji) przekroczy 30 procent, to świadczenia kobiet wyniosą zaledwie dwadzieścia parę procent. Dlatego potrzebne są szybkie zmiany.

– Nie można dłużej czekać z podniesieniem wieku kobiet. Zacznijmy, podnosząc go co 2 miesiące o jeden miesiąc – namawiał ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz.

Rząd opracował harmonogram zrównania wieku przejścia na emeryturę kobiet i mężczyzn oraz podniesienia granicy do 67. roku życia. Cały proces miałby być prowadzony systematycznie i zacząłby się w 2015 roku i zakończył 10 lat później.

– Zrównanie i podniesienie wieku emerytalnego dałoby nam po 2025 r. 750 tysięcy osób więcej na rynku pracy – argumentował Michał Boni, szef Komitetu Stałego.

Podczas debaty w pałacu nie poruszono kwestii emerytur rolniczych i mundurowych. A to właśnie w sprawie kształtu mundurówek wchodzimy w najgorętsze dni. Rząd ciśnie policyjne związki, grożąc, że jeśli do porozumienia nie dojdzie teraz, to po wyborach włączy policjantów, żołnierzy i strażaków do ZUS.


Gorące mundurówki

Dziś Michał Boni ma rozmawiać ze związkowcami w sprawie zgody na reformę mundurówek. Strony zgadzają się tylko w jednym: nowy system nie będzie obowiązywał obecnie służących. W innych sprawach się różnią. Rząd chce, by do otrzymania emerytury uprawniało 25 lat służby i ukończenie 55. roku życia, a związkowcy chcą 20 lat służby i 50 lat życia. I szykują polityczną kontrofensywę: umówili się na spotkania z klubami parlamentarnymi. Liczą, że podczas prac nad ustawą któryś z nich zgłosi poprawki postulowane przez związki. Od polityków SLD płyną sygnały, że są otwarci na rozmowy. Związkowcy liczą też na nacisk na PSL.

PRAWO

OFE do trybunału

Ustawa o OFE może trafić do Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiadają to politycy PJN, ale problemem jest 50 podpisów pod wnioskiem. PJN ma 18 posłów. Wniosek do TK szykuje też PKPP Lewiatan. – Chcemy wystąpić z nim do RPO – mówi Jeremi Mordasewicz. Lewiatan nie będzie składał wniosku w obawie, że TK go nie przyjmie. Prof. Krzysztof Rybiński chce skierować pozew zbiorowy przeciw rządowi, ale może to zrobić, gdy TK uzna ustawę o OFE za niezgodną z konstytucją. Na razie na stronie www.pozwij-rzad.pl zbiera podpisy. Pod akcją Rybińskiego podpisało się dotąd 6,3 tys. osób. AGIEL, GOS