Po kryzysie finansowym Azja stała się lokomotywą globalnej gospodarki. Tylko chińskie inwestycje zagraniczne wzrosły w ubiegłym roku o 6,5 proc. i przekroczyły 43 mld dolarów. Wynik jest imponujący, bo w tym samym czasie wartość wszystkich inwestycji zagranicznych na całym świecie skurczyła się o blisko 40 proc.

Firma doradcza Ernst & Young ocenia, że Chiny zajmują już 3., a Indie 8. miejsce wśród inwestorów, którzy w Europie utworzyli najwięcej miejsc pracy. – Azjaci chcą wykorzystać kryzys finansowy do umocnienia swojej pozycji na europejskim rynku. – Polska może na tym skorzystać, bo nasz kraj jest idealnym przyczółkiem do ekspansji na całym kontynencie. Mamy duży rynek wewnętrzny i stabilny eksport – mówi Marcin Kaszuba, dyrektor ds. bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Ernst & Young.

Ten potencjał chce wykorzystać premier Donald Tusk, który na początku września odwiedzi Indie i Wietnam. W Delhi weźmie udział w Forum Inwestycyjnym. Tam ma rozmawiać o zaangażowaniu inwestorów w polską energetykę i przemysł elektromaszynowy. Po trzech dniach Tusk przeniesie się do sąsiedniego Wietnamu, by zainteresowac tamtejszych przedsiębiorców majątkiem po zlikwidowanych stoczniach w Gdyni i Szczecinie.

W tym samym czasie w Chinach Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki ma zabiegać o inwestycje chińskich przedsiębiorców w budowę hoteli potrzebnych do organizacji Euro 2012. W Szanghaju weźmie udział w organizowanym w dniach 6 – 11 września Tygodniu Turystycznym. Natomiast urzędnicy Ministerstwa Gospodarki polecą na konsultacje do Malezji, Wietnamu i na Filipiny.

Zwieńczeniem dyplomatycznej ofensywy będzie chińska wyprawa wicepremiera Waldemara Pawlaka organizowana razem z Pracodawcami Rzeczypospolitej Polskiej. Weźmie w niej udział ok. 40 polskich przedsiębiorców z sektora energetycznego, transportowego, finansowego oraz przemysłu obronnego. – Najbardziej zależy nam na chińskich inwestycjach w innowacje i nowoczesne technologie – mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

Dotąd azjatyccy przedsiębiorcy omijali nasz kraj szerokim łukiem. Rywalizację przegrywamy nawet z Rumunią i Bułgarią. Według szacunków Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Chińczycy zainwestowali u nas 390 mln dolarów – zaledwie 10 proc. chińskich inwestycji w Unii Europejskiej. Na liście największych inwestorów zagranicznych przygotowanej przez PAIiIZ na razie nie ma też firm z Malezji, Wietnamu czy Filipin.